Nie uwierzycie: w tym tygodniu stałam się pełnoletnia, trochę to przybijające, zważając na fakt, iż nic fenomenalnego w moi życiu nie zrobiłam, a inni w moim wieku osiągnęli tyle, że nawet wyobrazić sobie tego nie mogę :| no cóż... Jedyna myśl, która trzyma mnie przy życiu, to to, że za 20 dni jedziemy z Esti do Londynu <3
Mam nadzieję, że rozdział nie zanudzi Was na śmierć :P Zapraszam do czytania i komentowania :) x
-Orientuj się-
zawołał Zayn, rzucając w moim kierunku piłkę do kosza, po czym
zaczął szukać lepszej, testując po kolei każdą z nich.
-Uchh-jęknęłam
zwinnie chwytając przedmiot.
-Zgaduję, że
ze sportem nie masz nic wspólnego- zaśmiał się ironicznie-
dzisiaj ci jeszcze daruję, bo nieźle się nabiegałaś przy
klientach, ale następnym razem dam ci taki wycisk, że będziesz
miała zakwasy przez miesiąc- wystawił język, obszedł mnie
dookoła, po czym zrobił perfekcyjny dwutakt i zręcznie wrzucił
piłkę do kosza.
-No, no, no-
klasnęłam w dłonie-Trenujesz gdzieś, tak?-zapytałam,
przyglądając się, jak zwinnie przemierza wyznaczony obszar kozłując
piłkę.
-Tak. To znaczy
kilka lat temu grałem, jeździłem na zawody, ale miałem kontuzję
i surowo zabroniono mi uprawiania sportu- przystanął na moment-ale
od czasu do czasu, łamię zakaz i gram sobie rekreacyjnie-
uśmiechnął się szeroko i ponownie trafił do kosza. Zrobił to
jeszcze kilka razy.
-Pauline-
wyrwał mnie z przyglądania się pustej, ciemnej hali, a moje imię
dzięki echu unosiło się jeszcze przez kilkadziesiąt sekund w
powietrzu- nie wyglądasz na zadowoloną- stwierdził i pokręcił
głową. Spuściłam wzrok, po czym zaczęłam strzelać kostkami w
dłoniach ze zdenerwowania- ech no coś ty- powiedział z uśmiechem-
nie ściemnaj, zdążyłem się dowiedzieć, że nie
przepadasz za imprezami, więc celowo przyprowadziłem cię tutaj-
zaśmiał się po nosem i znowu przemierzył kilkumetrową trasę
kozłując. Zawstydziłam się nieco.
-To chyba już wszyscy wiedzą- podsumowałam i uśmiechnęłam się nieśmiało.
Czerwone cyfry zegara wiszącego nad trybunami wskazywały 22:50,
usiadłam sobie na jednej z ławek rezerwowych przy krawędzi linii bocznych boiska, po czym zaczęłam rozmyślać, nad kwestią moich zaginionych dokumentów. Zayn w tym czasie wykonywał dziwne lecz
imponujące trki z piłką. Przytłumiona muzyka z innych części
budynku nagle wydała się być nieco głośniejsza niż do tej pory,
a całe boisko przeszła przez moment struga światła. Ktoś zaczął
rozmawiać z Zaynem, więc wychyliłam się nieco z obudowanej ławki.
Był to Niall. Wymienił parę zdań z brunetem, po czym począł się
rozglądać po sali.
-Gdzie posiałeś
Pauline?- zapytał nieco głośniej.
-Masz na myśli
tę szaloną imprezowiczkę, tak?- dopowiedział sarkastycznie Zayn-
Siedzi, tam- wskazał w moim kierunku, a po chwili słychać było
jego śmiech. Obaj podeszli do ławki, na której siedziałam i
stanęli na przeciwko mnie z założonymi rękoma.
-Fajnie tak
wyśmiewać się z bezbronnych dziewczynek- skrzyżowałam ciaśniej
ręce.
-Bardzo fajnie-
poprawił mnie szybko Zayn, po czym oboje usiedli obok mnie na ławce.
-Czyli przez
cały ten czas byliście na sali?- zapytał z niedowierzaniem Niall,
po niedługim czasie.
-No tak-
powiedział wolno brunet, wymuszając szybko dalszą kontynuację wypowiedzi przyjaciela.
-Czyli nie
widzieliście akcji Harrego i Esther?- zapytał ciągle się śmiejąc.
-Ekhem-
odchrząknęłam- i Eshter?- dodałam z niedowierzaniem, bliżej
przysuwając się do Niall'a.
-Naturalnie-
uśmiechnął się szeroko- Serio nie ściemniacie? Przecież wszyscy
o tym gadają- podrapał się po głowie.
-Boże Horan,
tak siedzieliśmy tu przez 1,5 h, dziwi cię to?- spojrzał na mnie
z politowaniem, po czym lekko poczochrał mi włosy.
-A kto mnie tu
przytaszczył?- spojrzałam na Niall'a, ten wystawił język i zaczął
kontynuować.
-Powiem wam
tyle, co sam widziałem: Harry'emu cos odwaliło latał z Esther
przerzuconą przez ramię dosłownie po całym obiekcie, a potem
wskoczył z nią na rękach do basenu- opowiadał z zaangażowaniem.
-Mam rozumieć,
że to wszystko, co chciałeś nam przekazać tak?- zapytał Malik,
przygryzając dolna wargę. Szturchnęłam go nieco łokciem.
-Zayn, to tak
niegrzecznie- powiedziałam cicho.
-A kto
powiedział, że jestem grzeczny, co?-zapytał szybko mocniej
przygryzając wargę.
-Krzywdę sobie
zrobisz- skwitowałam, na co ten odburknął coś po cichu.
-Ja tu do was
przychodzę z taką nowinką, z takim newsikiem, a z waszej strony
nic, żadnego „Jesteś świetny Niall”, „Dzięki bracie”,
„Niall na prezydenta”-zaczął monolog, żywo gestykulując-
„Uuu Niall, ale dzisiaj wyglądasz”- dodał w zaskakująco
szybkim tempie „No Niall, niech cię uściskam”.. nie, nic po
prostu, ja nie wiem...- spuścił głowę, a dłonie ułożył na
udach.
-Niall...-zaśmiałam się cicho i poklepałam go lekko po ramieniu- a
teraz mógłbyś zaprowadzić mnie do łazienki?- uśmiechnęłam
się wdzięcznie, czym podsumowałam niezwykle żywą wypowiedź
poprzednika. Horan niechętnie wstał z ławki, po czym uciszył
zwijającego się ze śmiechu bruneta lekkim uderzeniem w policzek.
Wyszliśmy z
sali i podążyliśmy w kierunku łazienek, do których to miał mnie
zaprowadzić blondyn.
-To chyba
tutaj- puścił mi oczko, co sprawiło, że cała sytuacja stała się
nieco krępująca dla obu stron, więc z prędkością światła
weszłam do środka, to samo, widziałam kątem oka, zrobił Horan,
udając się nad basen. Zaczęłam poprawiać makijaż, tusz po całym
dniu zsypał mi się na policzki, co nie wyglądało zbyt
estetycznie, zmyłam więc czarny pyłek, nałożyłam pod oczy nieco rozświetlającego korektora, a na koniec nałożyłam pomadkę na
usta, już miałam wychodzić, kiedy Esther weszła do środka.
-Ale z niego pajac, normalnie co to za debil -powtarzała, jak w transie wykręcając mokre włosy.
-Ess- zaśmiałam
się, podeszłam do niej, chwyciłam jej podbródek i nieco
uniosłam.-Oj ty moja pando- powiedziałam ironicznie, patrząc na
jej rozmazany tusz do rzęs.
-Zabiję go! I
nie ma, że mnie weźmie na litość, na jego piękne zielone oczy,
nie ma.- powiedziała stanowczo, układając ręce na biodrach- No
spójrz, jak wyglądam- odwróciła się w stronę lustra- jak zmokła
kura.
-Harry pewnie
uznałby, że w mokrych włosach i w mokrej koszulce, wyglądasz nad
wyraz seksownie- zaśmiałam się pod nosem.
-Nawet mi o nim
nie wspominaj, myślałam, że sobie żartuje. Nie powiem, na
początku było całkiem zabawnie, ale serio wyprowadził mnie swoim zachowaniem z równowagi- wyznała blondynka, po czym starała zmyć
sobie czarne strugi spływające jej po policzkach- W co ja się
teraz przebiorę, chyba nie będę siedziała w mokrych ciuchach?
-Poczekaj
chwilę, mam pomysł-oznajmiłam z entuzjazmem i pobiegłam do Zayna
na salę gimnastyczną.
***
-Słuchaj
Malik, nie ma tu może jakichś stroi sportowych, nieważne jakich.
Taka mała pożyczka- uśmiechnęłam się najładniej, jak tylko
potrafiłam. Ten zlustrował mnie, po czym zapytał:
-Czyli chcesz,
żebym został twoim osobistym trenerem- przygryzł wargę, jak się
przekonałam, miał w zwyczaju to robić- wiedziałem, że w końcu
przyjdziesz- powiedział niskim głosem.
-Zayn, skończ-
przeczesałam palcami włosy- Esther jest cała mokra i nie ma w co
się przebrać, bądź tak miły i znajdź jej coś. Po 5 minutach
chłopak wyłonił się z jakimś materiałem przewieszonym przez
dłoń.
-To prawdopodobnie są najgorsze gacie na świecie- uśmiechnął się z
satysfakcją.
-Jesteś
niemożliwy- odebrałam od niech workowate granatowe spodenki- a nie
znalazłbyś jeszcze jakiejś koszulki? Bo chyba nie będzie tutaj
paradować w staniku- wzruszyłam ramionami.
-Nie miałbym
nic przeciwko- rzucił, po czym natychmiastowo odsunął się o krok
widząc, jak przymierzam się do ciosu.
-Zayn!
-Dobrze, już
dobrze- wrócił do składzika.
Nagle drzwi
sali uchyliły się i wyjrzał przez nie jakiś blondyn. Rozejrzał
się po czym postanowił wejść.
-Uchuuu-
krzyknął- jakie echo- dodał rozbawiony, po czym podszedł do mnie.
Stałam akurat w świetle rzucanym przez wąską szczelinę lekko
otwartych drzwi sali.-A ty co tu robisz?- zapytał szybko-dlaczego
siedzisz tu sama?- rozejrzał się dookoła.
-Czekam, aż
Zayn..-nie dokończyłam, po z składziku dochodziły dziwne odgłosy,
szamocącego się wśród sprzętu bruneta.
-Zayna
powiadasz- dodał szyderczo się uśmiechając- a więc- zaczął
głośniej- może się trochę zabawimy- zmrużył oczy- Złap
psychola, kojarzysz taką grę?- zaśmiał się cicho.
-Przestań.-
cofnęłam się kilka kroków.
-Świrze, gdzie
jesteś?- zaczął rozglądać się po sali i przemierzać kilka
metrów z rękoma założonymi z tyłu.
-Wyjdź stąd
lepiej- powiedziałam stanowczo, szukając zewsząd jakiejkolwiek
pomocy. Zdążyłam już się przekonać, że Malik, jest odrzucany
przez środowisko, ale myślałam, że tutaj jest całkowicie bezpieczny przecież chłopcy wiedzieli, kogo zapraszali.
-Pauline,
znalazłem..-powiedział z uśmiechem wychodząc z pomieszczenia.
-O jesteś,
szukałem cię- powiedział nieprzyjemnie, zakładając ręce na
klatce piersiowej.
-Spieprzaj
stąd- syknęłam. Chyba na prawdę nie zdawałam sobie sprawy z
tego, w co się pakowałam.
-Oj nie ładnie,
ze mną zadzierać- zmrużył lekko oczy, po czym obszedł mnie
dookoła przyglądając mi się. Zayn stał jak wryty.
-Czego
chcesz Josh?-zapytał szybko Malik. Blondyn zaśmiał się szyderczo,
podszedł do Zayna i stanął tak blisko, że stykał się z nim
klatką piersiową.
-Czego chcę
pytasz?-zrobił pauzę- chcę się wreszcie ciebie pozbyć, psycholu.
Zrozum, nikt nie chce się zadawać z wariatem. Więc chcę zrobić
to w imieniu wszystkich i wysłać cię tam gdzie powinieneś już
dawno być- chłopak wydawał się być niesamowicie spokojny,
wypowiadał te okrutne słowa z zimną krwią. Zayn cały drżał
widocznie, co chwilę zerkał w moim kierunki, widocznie nie chciał,
żebym była świadkiem takiego zdarzenia.
-Zostaw go-
ponowiłam- wyjdź stąd, bo zadzwonię po policję- powiedziałam
cicho, nie wiem co mną kierowało, że zebrałam się na taką
odwagę. Agresor podszedł do mnie płynnym ruchem.
-Dlaczego się
z nim zadajesz?- zapytał niskim głosem.
-Przeszkadza ci
to?-odpowiedziałam szybko pytaniem.
-To psychol, on
nie jest dobrym towarzystwem dla ciebie, dla tych kalek, jak im tam
Harry i tak dalej, być może, to podobna liga, kretyn na kretynie,
ale ty- zaśmiał się krótko. Uderzyłam go w twarz, po czym
złapałam Zayn'a za rękę i szybkim krokiem wyszłam na zewnątrz,
usłyszałam jedynie: „Idioci, jesteście siebie warci!”. Zayn
nerwowo zaciskał dłoń i oblizywał co chwilę usta.
-Nie wiem, jak
mam cię przepraszać, za to, że ciągle wciągam cię w takie sytuacji, jak ta- dodał zrezygnowany.
-Przestań-
splotłam moją dłoń z jego, na znak, że jest ok- zapomnijmy o
tym.
***
Zaniosłam
Estie stój sportowy, który znalazł brunet, na którego widok
zareagowała co najmniej, jak na otwarte złamanie kończyny. Z
początku, nie chciała wyjść z kabiny, krzyczała tylko, że
wygląda jak w worku na ziemniaki, po 10 minutach wyszła. Związałam
jej bluzkę w supeł z jednej strony, tak, że odkrywała kawałek
brzucha, a co za tym idzie, choć w małym stopniu stój dopasował
się do figury blondynki.
-Ok-
powiedziała, po pół godzinie przyglądania się, czy aby na pewno
wygląda, jak człowiek. Wreszcie wyszła z łazienki, od razy kiedy
zjawiła się na korytarzu Li porwał ją ze sobą, gdyż stwierdził,
że koniecznie musi jej kogoś przedstawić. Ja w tym czasie
znalazłam jakiś kąt i sennym okiem przyglądałam się
przechodzącym obok ludziom.
***
Poczułam, że
promienie słoneczne rażą mnie w oczy, przetarłam je więc i
rozejrzałam się, niepewnie podniosłam się z pozycji leżącej i
ze strachem w oczach obserwowałam się nieznajome mi pomieszczenie.
Jasny pokój, nowocześnie umeblowany, z dużym oknem, przez które
wpadały poranne promienie. Nagle coś puszystego wskoczyło mi na brzuch. Biały, malutki piesek zaczął merdać ogonkiem i skakać po całym łóżku.
-O obudziłaś
się- powiedział ciepłym głosem Niall. Zamarłam na moment- hej, zdążyłaś już poznać naszą Ailin- wskazał na pupilka, po czym złapał białą kuleczkę na ręce, uniósł wysoko, po czym przytulił ją delikatnie.
-Dlaczego...-
nie pozwolił mi dokończyć, usiadł na łóżku obok mnie.
-Zasnęłaś
nam i nie chcieliśmy cię budzić- uśmiechnął się szeroko-
Esther bawiła się gdzieś z Harrym i Louisem, więc nie umieliśmy się
dostać do twojego mieszkania no i postanowiliśmy cię uprowadzić-
zaśmiał się krótko. Uśmiechnęłam się nieśmiało.
-Gdzie jest mój
sweter?- zapytałam szybko, gdyż zdałam się sobie sprawę, że
byłam w koszulce na ramiączkach.
-Och, Pauline,
leży na krześle- dodał z politowaniem.
Ni stąd ni
zowąd do pokoju wszedł Liam.
-Przyniosłem
ci herbatę i kanapki, mam nadzieję, że będzie ci smakować- dodał
z troską. Nie wiem czym zasłużyłam sobie, na takich znajomych.
-Dziękuję-
uśmiechnęłam się najładniej, jak potrafiłam- mieszkacie
razem?-zapytałam po dłuższej przerwie.
-Tak,
wynajmujemy to mieszkanie od 2 lat- odpowiedział blondyn.
-Gustownie
urządzone-dodałam. Naszą rozmowę przerwał nam dzwonek mojej
komórki, znajdującej się w torebce na krześle. Liam podskoczył
do niej i podał mi ją.
-Dzięki-
odpowiedziałam cicho, lekko uśmiechając się pod nosem. Z trudem
wyciągnęłam telefon, na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie
Esther.
Dziękuję i pozdrawiam :) xx
Pola
Dziękuję i pozdrawiam :) xx
Pola


UWIELBIAM! Z każdym rozdziałem coraz bardziej! ;) <3
OdpowiedzUsuń"Niall na prezydenta!!!" hahahahxd the best :D zgadzam sie z osobą wyżej, z rozdziału na rozdział coraz bardziej mi sie podoba xD tak dalej ! xx @ALiceeOfficial
OdpowiedzUsuń