27 lipca, 2013

Rozdział 15.

Cześć :) Tu Pola. Jak tam mijają Wam wakacje? Mam nadzieję, że świetnie :D
Nie uwierzycie: w tym tygodniu stałam się pełnoletnia, trochę to przybijające, zważając na fakt, iż nic fenomenalnego w moi  życiu nie zrobiłam, a inni w moim wieku osiągnęli tyle, że nawet wyobrazić sobie tego nie mogę :| no cóż... Jedyna myśl, która trzyma mnie przy życiu, to to, że za 20 dni jedziemy z Esti do Londynu <3 
Mam nadzieję, że rozdział nie zanudzi Was na śmierć :P Zapraszam do czytania i komentowania :) x 

-Orientuj się- zawołał Zayn, rzucając w moim kierunku piłkę do kosza, po czym zaczął szukać lepszej, testując po kolei każdą z nich.
-Uchh-jęknęłam zwinnie chwytając przedmiot.
-Zgaduję, że ze sportem nie masz nic wspólnego- zaśmiał się ironicznie- dzisiaj ci jeszcze daruję, bo nieźle się nabiegałaś przy klientach, ale następnym razem dam ci taki wycisk, że będziesz miała zakwasy przez miesiąc- wystawił język, obszedł mnie dookoła, po czym zrobił perfekcyjny dwutakt i zręcznie wrzucił piłkę do kosza.
-No, no, no- klasnęłam w dłonie-Trenujesz gdzieś, tak?-zapytałam, przyglądając się, jak zwinnie przemierza wyznaczony obszar kozłując piłkę.
-Tak. To znaczy kilka lat temu grałem, jeździłem na zawody, ale miałem kontuzję i surowo zabroniono mi uprawiania sportu- przystanął na moment-ale od czasu do czasu, łamię zakaz i gram sobie rekreacyjnie- uśmiechnął się szeroko i ponownie trafił do kosza. Zrobił to jeszcze kilka razy.
-Pauline- wyrwał mnie z przyglądania się pustej, ciemnej hali, a moje imię dzięki echu unosiło się jeszcze przez kilkadziesiąt sekund w powietrzu- nie wyglądasz na zadowoloną- stwierdził i pokręcił głową. Spuściłam wzrok, po czym zaczęłam strzelać kostkami w dłoniach ze zdenerwowania- ech no coś ty- powiedział z uśmiechem- nie ściemnaj, zdążyłem się dowiedzieć, że nie przepadasz za imprezami, więc celowo przyprowadziłem cię tutaj- zaśmiał się po nosem i znowu przemierzył kilkumetrową trasę kozłując. Zawstydziłam się nieco.
-To chyba już wszyscy wiedzą- podsumowałam i uśmiechnęłam się nieśmiało. Czerwone cyfry zegara wiszącego nad trybunami wskazywały 22:50, usiadłam sobie na jednej z ławek rezerwowych przy krawędzi linii bocznych boiska, po czym zaczęłam rozmyślać, nad kwestią moich zaginionych dokumentów. Zayn w tym czasie wykonywał dziwne lecz imponujące trki z piłką. Przytłumiona muzyka z innych części budynku nagle wydała się być nieco głośniejsza niż do tej pory, a całe boisko przeszła przez moment struga światła. Ktoś zaczął rozmawiać z Zaynem, więc wychyliłam się nieco z obudowanej ławki. Był to Niall. Wymienił parę zdań z brunetem, po czym począł się rozglądać po sali.
-Gdzie posiałeś Pauline?- zapytał nieco głośniej.
-Masz na myśli tę szaloną imprezowiczkę, tak?- dopowiedział sarkastycznie Zayn- Siedzi, tam- wskazał w moim kierunku, a po chwili słychać było jego śmiech. Obaj podeszli do ławki, na której siedziałam i stanęli na przeciwko mnie z założonymi rękoma.
-Fajnie tak wyśmiewać się z bezbronnych dziewczynek- skrzyżowałam ciaśniej ręce.
-Bardzo fajnie- poprawił mnie szybko Zayn, po czym oboje usiedli obok mnie na ławce.
-Czyli przez cały ten czas byliście na sali?- zapytał z niedowierzaniem Niall, po niedługim czasie.
-No tak- powiedział wolno brunet, wymuszając szybko dalszą kontynuację wypowiedzi przyjaciela.
-Czyli nie widzieliście akcji Harrego i Esther?- zapytał ciągle się śmiejąc.
-Ekhem- odchrząknęłam- i Eshter?- dodałam z niedowierzaniem, bliżej przysuwając się do Niall'a.
-Naturalnie- uśmiechnął się szeroko- Serio nie ściemniacie? Przecież wszyscy o tym gadają- podrapał się po głowie.
-Boże Horan, tak siedzieliśmy tu przez 1,5 h, dziwi cię to?- spojrzał na mnie z politowaniem, po czym lekko poczochrał mi włosy.
-A kto mnie tu przytaszczył?- spojrzałam na Niall'a, ten wystawił język i zaczął kontynuować.
-Powiem wam tyle, co sam widziałem: Harry'emu cos odwaliło latał z Esther przerzuconą przez ramię dosłownie po całym obiekcie, a potem wskoczył z nią na rękach do basenu- opowiadał z zaangażowaniem.
-Mam rozumieć, że to wszystko, co chciałeś nam przekazać tak?- zapytał Malik, przygryzając dolna wargę. Szturchnęłam go nieco łokciem.
-Zayn, to tak niegrzecznie- powiedziałam cicho.
-A kto powiedział, że jestem grzeczny, co?-zapytał szybko mocniej przygryzając wargę.
-Krzywdę sobie zrobisz- skwitowałam, na co ten odburknął coś po cichu.
-Ja tu do was przychodzę z taką nowinką, z takim newsikiem, a z waszej strony nic, żadnego „Jesteś świetny Niall”, „Dzięki bracie”, „Niall na prezydenta”-zaczął monolog, żywo gestykulując- „Uuu Niall, ale dzisiaj wyglądasz”- dodał w zaskakująco szybkim tempie  „No Niall, niech cię uściskam”.. nie, nic po prostu, ja nie wiem...- spuścił głowę, a dłonie ułożył na udach.
-Niall...-zaśmiałam się cicho i poklepałam go lekko po ramieniu- a teraz mógłbyś zaprowadzić mnie do łazienki?- uśmiechnęłam się wdzięcznie, czym podsumowałam niezwykle żywą wypowiedź poprzednika. Horan niechętnie wstał z ławki, po czym uciszył zwijającego się ze śmiechu bruneta lekkim uderzeniem w policzek.
Wyszliśmy z sali i podążyliśmy w kierunku łazienek, do których to miał mnie zaprowadzić blondyn.
-To chyba tutaj- puścił mi oczko, co sprawiło, że cała sytuacja stała się nieco krępująca dla obu stron, więc z prędkością światła weszłam do środka, to samo, widziałam kątem oka, zrobił Horan, udając się nad basen. Zaczęłam poprawiać makijaż, tusz po całym dniu zsypał mi się na policzki, co nie wyglądało zbyt
estetycznie, zmyłam więc czarny pyłek, nałożyłam pod oczy nieco rozświetlającego korektora, a na koniec nałożyłam pomadkę na usta, już miałam wychodzić, kiedy Esther weszła do środka.
-Ale z niego pajac, normalnie co to za debil -powtarzała, jak w transie wykręcając mokre włosy.
-Ess- zaśmiałam się, podeszłam do niej, chwyciłam jej podbródek i nieco uniosłam.-Oj ty moja pando- powiedziałam ironicznie, patrząc na jej rozmazany tusz do rzęs.
-Zabiję go! I nie ma, że mnie weźmie na litość, na jego piękne zielone oczy, nie ma.- powiedziała stanowczo, układając ręce na biodrach- No spójrz, jak wyglądam- odwróciła się w stronę lustra- jak zmokła kura.
-Harry pewnie uznałby, że w mokrych włosach i w mokrej koszulce, wyglądasz nad wyraz seksownie- zaśmiałam się pod nosem.
-Nawet mi o nim nie wspominaj, myślałam, że sobie żartuje. Nie powiem, na początku było całkiem zabawnie, ale serio wyprowadził mnie swoim zachowaniem z równowagi- wyznała blondynka, po czym starała zmyć sobie czarne strugi spływające jej po policzkach- W co ja się teraz przebiorę, chyba nie będę siedziała w mokrych ciuchach?
-Poczekaj chwilę, mam pomysł-oznajmiłam z entuzjazmem i pobiegłam do Zayna na salę gimnastyczną.
***
-Słuchaj Malik, nie ma tu może jakichś stroi sportowych, nieważne jakich. Taka mała pożyczka- uśmiechnęłam się najładniej, jak tylko potrafiłam. Ten zlustrował mnie, po czym zapytał:
-Czyli chcesz, żebym został twoim osobistym trenerem- przygryzł wargę, jak się przekonałam, miał w zwyczaju to robić- wiedziałem, że w końcu przyjdziesz- powiedział niskim głosem.
-Zayn, skończ- przeczesałam palcami włosy- Esther jest cała mokra i nie ma w co się przebrać, bądź tak miły i znajdź jej coś. Po 5 minutach chłopak wyłonił się z jakimś materiałem przewieszonym przez dłoń.
-To prawdopodobnie są najgorsze gacie na świecie- uśmiechnął się z satysfakcją.
-Jesteś niemożliwy- odebrałam od niech workowate granatowe spodenki- a nie znalazłbyś jeszcze jakiejś koszulki? Bo chyba nie będzie tutaj paradować w staniku- wzruszyłam ramionami.
-Nie miałbym nic przeciwko- rzucił, po czym natychmiastowo odsunął się o krok widząc, jak przymierzam się do ciosu.
-Zayn!
-Dobrze, już dobrze- wrócił do składzika.
Nagle drzwi sali uchyliły się i wyjrzał przez nie jakiś blondyn. Rozejrzał się po czym postanowił wejść.
-Uchuuu- krzyknął- jakie echo- dodał rozbawiony, po czym podszedł do mnie. Stałam akurat w świetle rzucanym przez wąską szczelinę lekko otwartych drzwi sali.-A ty co tu robisz?- zapytał szybko-dlaczego siedzisz tu sama?- rozejrzał się dookoła.
-Czekam, aż Zayn..-nie dokończyłam, po z składziku dochodziły dziwne odgłosy, szamocącego się wśród sprzętu bruneta.
-Zayna powiadasz- dodał szyderczo się uśmiechając- a więc- zaczął głośniej- może się trochę zabawimy- zmrużył oczy- Złap psychola, kojarzysz taką grę?- zaśmiał się cicho.
-Przestań.- cofnęłam się kilka kroków.
-Świrze, gdzie jesteś?- zaczął rozglądać się po sali i przemierzać kilka metrów z rękoma założonymi z tyłu.
-Wyjdź stąd lepiej- powiedziałam stanowczo, szukając zewsząd jakiejkolwiek pomocy. Zdążyłam już się przekonać, że Malik, jest odrzucany przez środowisko, ale myślałam, że tutaj jest całkowicie bezpieczny  przecież chłopcy wiedzieli, kogo zapraszali.
-Pauline, znalazłem..-powiedział z uśmiechem wychodząc z pomieszczenia.
-O jesteś, szukałem cię- powiedział nieprzyjemnie, zakładając ręce na klatce piersiowej.
-Spieprzaj stąd- syknęłam. Chyba na prawdę nie zdawałam sobie sprawy z tego, w co się pakowałam.
-Oj nie ładnie, ze mną zadzierać- zmrużył lekko oczy, po czym obszedł mnie dookoła przyglądając mi się. Zayn stał jak wryty.
-Czego chcesz Josh?-zapytał szybko Malik. Blondyn zaśmiał się szyderczo, podszedł do Zayna i stanął tak blisko, że stykał się z nim klatką piersiową.
-Czego chcę pytasz?-zrobił pauzę- chcę się wreszcie ciebie pozbyć, psycholu. Zrozum, nikt nie chce się zadawać z wariatem. Więc chcę zrobić to w imieniu wszystkich i wysłać cię tam gdzie powinieneś już dawno być- chłopak wydawał się być niesamowicie spokojny, wypowiadał te okrutne słowa z zimną krwią. Zayn cały drżał widocznie, co chwilę zerkał w moim kierunki, widocznie nie chciał, żebym była świadkiem takiego zdarzenia.
-Zostaw go- ponowiłam- wyjdź stąd, bo zadzwonię po policję- powiedziałam cicho, nie wiem co mną kierowało, że zebrałam się na taką odwagę. Agresor podszedł do mnie płynnym ruchem.
-Dlaczego się z nim zadajesz?- zapytał niskim głosem.
-Przeszkadza ci to?-odpowiedziałam szybko pytaniem.
-To psychol, on nie jest dobrym towarzystwem dla ciebie, dla tych kalek, jak im tam Harry i tak dalej, być może, to podobna liga, kretyn na kretynie, ale ty- zaśmiał się krótko. Uderzyłam go w twarz, po czym złapałam Zayn'a za rękę i szybkim krokiem wyszłam na zewnątrz, usłyszałam jedynie: „Idioci, jesteście siebie warci!”. Zayn nerwowo zaciskał dłoń i oblizywał co chwilę usta.
-Nie wiem, jak mam cię przepraszać, za to, że ciągle wciągam cię w takie sytuacji, jak ta- dodał zrezygnowany.
-Przestań- splotłam moją dłoń z jego, na znak, że jest ok- zapomnijmy o tym.
***
Zaniosłam Estie stój sportowy, który znalazł brunet, na którego widok zareagowała co najmniej, jak na otwarte złamanie kończyny. Z początku, nie chciała wyjść z kabiny, krzyczała tylko, że wygląda jak w worku na ziemniaki, po 10 minutach wyszła. Związałam jej bluzkę w supeł z jednej strony, tak, że odkrywała kawałek brzucha, a co za tym idzie, choć w małym stopniu stój dopasował się do figury blondynki.
-Ok- powiedziała, po pół godzinie przyglądania się, czy aby na pewno wygląda, jak człowiek. Wreszcie wyszła z łazienki, od razy kiedy zjawiła się na korytarzu Li porwał ją ze sobą, gdyż stwierdził, że koniecznie musi jej kogoś przedstawić. Ja w tym czasie znalazłam jakiś kąt i sennym okiem przyglądałam się przechodzącym obok ludziom.
***
Poczułam, że promienie słoneczne rażą mnie w oczy, przetarłam je więc i rozejrzałam się, niepewnie podniosłam się z pozycji leżącej i ze strachem w oczach obserwowałam się nieznajome mi pomieszczenie. Jasny pokój, nowocześnie umeblowany, z dużym oknem, przez które wpadały poranne promienie. Nagle coś puszystego wskoczyło mi na brzuch. Biały, malutki piesek zaczął merdać ogonkiem i skakać po całym łóżku.
-O obudziłaś się- powiedział ciepłym głosem Niall. Zamarłam na moment- hej, zdążyłaś już poznać naszą Ailin- wskazał na pupilka, po czym złapał białą kuleczkę na ręce, uniósł wysoko, po czym przytulił ją delikatnie.
-Dlaczego...- nie pozwolił mi dokończyć, usiadł na łóżku obok mnie.
-Zasnęłaś nam i nie chcieliśmy cię budzić- uśmiechnął się szeroko- Esther bawiła się gdzieś z Harrym i Louisem, więc nie umieliśmy się dostać do twojego mieszkania no i postanowiliśmy cię uprowadzić- zaśmiał się krótko. Uśmiechnęłam się nieśmiało.
-Gdzie jest mój sweter?- zapytałam szybko, gdyż zdałam się sobie sprawę, że byłam w koszulce na ramiączkach.
-Och, Pauline, leży na krześle- dodał z politowaniem.
Ni stąd ni zowąd do pokoju wszedł Liam.
-Przyniosłem ci herbatę i kanapki, mam nadzieję, że będzie ci smakować- dodał z troską. Nie wiem czym zasłużyłam sobie, na takich znajomych.
-Dziękuję- uśmiechnęłam się najładniej, jak potrafiłam- mieszkacie razem?-zapytałam po dłuższej przerwie.
-Tak, wynajmujemy to mieszkanie od 2 lat- odpowiedział blondyn.
-Gustownie urządzone-dodałam. Naszą rozmowę przerwał nam dzwonek mojej komórki, znajdującej się w torebce na krześle. Liam podskoczył do niej i podał mi ją.
-Dzięki- odpowiedziałam cicho, lekko uśmiechając się pod nosem. Z trudem wyciągnęłam telefon, na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Esther.


Dziękuję i pozdrawiam :) xx
Pola

2 komentarze:

  1. UWIELBIAM! Z każdym rozdziałem coraz bardziej! ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. "Niall na prezydenta!!!" hahahahxd the best :D zgadzam sie z osobą wyżej, z rozdziału na rozdział coraz bardziej mi sie podoba xD tak dalej ! xx @ALiceeOfficial

    OdpowiedzUsuń