To, co się działo wtedy z Zaynem
było nie do opisania. Nigdy w życiu nie widziałam nikogo w takim
stanie. Niall obejmowała ramieniem przyjaciela, kołyszącego się w
przód i w tył. Clara stała nad nimi i przejęta wpatrywała się w
bruneta, co chwilę zerkając na moją reakcję. W duchu powtarzałam
sobie, że zaraz albo Liam, albo Lou, o zgrozo, się tu pojawi i
opanuje sytuację.
Przykucnęłam przy chłopakach.
-Zayn, spokojnie, wszystko będzie
dobrze-powiedziałam cicho, Malik coś niegrzecznie odburknął,
oczywiście nie miałam mu tego za złe. Niall uniósł głowę i
spojrzał na mnie, po czym dyskretnie pokręcił głową,
uświadamiając mi, że moje starania i tak pójdą na marne. Chwycił
mnie tylko za rękę, wyrażając tym samym, że moje wsparcie, mimo
niepowodzeń bardzo się dla nich liczy. W tym samym momencie
przybiegł zdyszany Liam. Momentalnie podniosłam się z ziemi, Clara
podeszła do mnie i zaczęłyśmy przyglądać im się.
-Jak dobrze, że jesteś-powiedziałam
cicho, choć Payne za pewne nawet tego nie usłyszał.
Przykucnął przy Zaynie, tym samym
Horan wstał i zostawił ich samych.
-Dziewczyny, na prawdę nie powinnyście
tego widzieć- spuścił głowę Niall.
-Co ty wygadujesz?-zaprzeczyłam od
razu.
-To, nie wyjdzie wam na
dobre.-powiedział cicho.
-Niall proszę cię, co tu jest
grane?-dodałam zdezorientowana.
-Kiedyś się dowiecie i będziecie
mieć nam to za złe, że was w to wmieszaliśmy-powiedział to w tak
tajemniczy sposób, że zrodził się we mnie lekki niepokój
słysząc takie słowa. Przeniosłam wzrok na Liama, ten trzymał
Zayna za ramiona i spoglądając mu w oczy, powtarzał, spokojnie
lecz bardzo przekonująco „Zayn, już dobrze. Musisz nad tym
zapanować. Jesteś silny, pamiętaj o tym.”
Na prawdę nie wiedziałam, o czym
rozmawiają. I dlaczego Zayn, ma nad czymś zapanować? Nim się
obejrzeliśmy pojawił się przy nas Louis. Przechodząc obok, rzucił
w moim kierunku niezbyt miłe spojrzenie, po czym uklęknął przy
przyjaciołach.
-Li, jaki etap?-zapytał szybko szatyn.
-Najgorsze minęło, Pauline, Esther,
Clara i Niall odwalili kawał dobrej roboty, drgawki przeszły,
powoli wraca do siebie, z minuty na minutę jest spokojniejszy. Teraz
tylko trochę motywacji i opanujemy sytuację-streścił Liam.
Tomlinson uśmiechnął się, po czym zwrócił się do bruneta.
-Strary, bierzemy się w garść. No
bracie, wstajemy- pomógł mu się podnieść. Zayn przetarł oczy.
Widać było, że stojąca obok Clara odetchnęła z ulgą.
-Zayn, dobrze już? Czy może jednak
chcesz gdzieś się położyć-zapytał z troską Payne. Swoją drogą
z Liama to takie dobre stworzenie.
-Trochę kręci mi się w głowie, ale
dam radę- przybił sobie piątkę z Liamem, Louisem i Niallem- sorry
za kłopot, wiecie, że ja..-nie dokończył, bo z premedytacją
przerwał mu Niall.
-To co wracamy? Jestem pewien, że
trener wypruje nam flaki, a mi potrzebne są moje flaki, przynajmniej
do wieczora, miałem zamiar wstąpić jeszcze dzisiaj do kawiarni.
Pa-no-wie ruszcie że swoje tyłki!-rozładował napięcie. I nagle, jak gdyby za użyciem czarodziejskiej różdżki chłopcy zaczęli się wygłupiać, traktowali Malika na równi, widocznie potrafili wyczuć, kiedy mają uważać, co mówią i być nadzwyczaj delikatni w stosunku do niego, jak to miało miejsce przed paroma minutami, a kiedy mogą odpuścić, bo wiedzą, że już jest dobrze. Podążaliśmy w stronę stadionu, Lou zbliżył się do mnie tak, że
szliśmy ramię w ramię.
-Pauline, jeśli Zayn mówił wam,
jakieś niestosowne rzeczy, nie bierzcie tego do siebie, błagam, on
na prawdę tego nie chciał- zwrócił się do mnie, co mnie totalnie zaszokowało i w pierwszej chwili, nie wiedziałam, czy uciekać, czy
szykować się do ataku. Dotychczas ten koleś był tak
niezrównoważony, że lepiej w jego towarzystwie mieć się na
baczności, szczególnie kiedy jest się mną.
-Tak wiem- odpowiedziałam szybko.-ale
jego zachowanie, to wszystko...dlacze-przerwała mi Tomlinosn.
-Poszę nie pytaj.-odpowiedział
oschle, po czym wrócił do Li. Super-pomyślałam- nikt mi nie chce
niczego wytłumaczyć, serio się ze mną nie liczycie? Wtem na horyzoncie dostrzegliśmy Esther i Harrego podążającego w naszym
kierunku. Przyśpieszyli kroku, widać było, że odetchnęli widząc
Zayna, w takim a nie innym stanie. Harry zlustrował kumpli i
przekazał im coś w rodzaju znaku, który tylko oni rozumieją, nie
wnikam.
-Ziomki, musimy wracać na murawę,
inaczej możemy pożegnać się z mistrzostwami.-powiedział niskim
głosem Harold.
-Mogłybyście zaopiekować się przez
ten czas Zaynem- powiedział cicho Niall, tak by sam zainteresowany
nie usłyszał.
-Pewnie, lećcie. Liczę, że
strzelicie jeszcze jakiegoś gola, co?- uśmiechnęłam się. Louis,
Liam i Niall pobiegli za kapitanem drużyny, a my zajęliśmy swoje
miejsca. Zayn stonował, już nie bawił się tak, jak przedtem, ale
też nie zachowywał się w tak dziwny sposób, co mnie niezmiernie
cieszyło. Nie mam pojęcia, co doprowadziło go do takiego stanu.
Mecz zakończył się wynikiem 2:0. Harry dumny przede wszystkim z siebie odebrał puchar, po czym, co było do przewidzenia, nie oszukujmy się, został otoczony wianuszkiem dziewcząt, chcących "zobaczyć nagrodę". "Ochy i achy" końca nie miały i Estie postanowiła przełożyć gratulacje na termin bliżej nieokreślony. Clara udała się do campusu, a ja postanowiłam skserować kilka notatek. Udałam się w tym celu do college'u.
-Pauline, zaczekaj-zawołał, ktoś biegnący za mną. Odwróciłam się natychmiast. Niall podszedł do mnie i nieśmiało wydukał, czy czasem nie miałabym ochoty skoczyć do kawiarni.
-Wiesz, chcemy świętować wygraną i... Hazza będzie i... Liam i.... Louis i... po prostu- dodawał co chwilę, lekko poddenerwowany blondyn.
-Chyba spasuję, dosyć wrażeń na dziś- powiedziałam i szybko wyciągnęłam notatki z torebki. Niall chwycił mnie za rękę i próbował wydukać coś stosownego. Ja tymczasem padłam w minimalną panikę, bo niby z jakiej racji, osobnik płci męskiej będzie mnie dotykał, więc szybko cofnęłam się o krok. Zapadła krępująca cisza.
-Yyy.-podrapał się nerwowo po głowie, po czym uśmiechnął się przesłodko- wiem, od Esther, że nie przepadasz za imprezami, a chciałbym ci w jakiś sposób podziękować, za wszystko i...
-Nie musisz mi za nic dziękować, na prawdę. Nie jesteś mi nic winny, nie denerwuj się- postanowiłam przerwać rozmowę i przyśpieszyłam kroku.
-Pauline.. źle mnie zrozumiałaś, zawołał tylko, tymczasem ja byłam już pod arkadami college'u.Chłopak został odesłany z kwitkiem. Widać było, że był przejęty i zależało mu, a ja, Paulina vel. Lodowate Serce, jak zwykle potraktowałam go nie fair. No cóż, widocznie nigdy się nie zmienię.
***
Wróciłam do domu około godziny 20:00. Esther siedziała w salonie z laptopem na kolanach i gadała z rodzicami przez skype'a, postanowiłam jej nie przeszkadzać i udałam się do na piętro, do mojego pokoju. W ślad za przyjaciółka włączyłam laptop i weszłam, jak co dzień na Twittera. Szczerze? To czasem mam wrażenie, że ludzie z sieci są 100 razy bardziej mi bliżsi niż otaczający mnie na co dzień. Smutne lecz prawdziwe. Z przeglądania portalu wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Postanowiłam wyręczyć Ess i zeszłam na dół, by otworzyć.
-Dobry wieczór, możemy wejść?-zapytał Harry, a zza ściany wyłonił się niepewnie Niall, usiłując wzrokiem wytłumaczyć mi, że to nie jego sprawka.
-Ale..-nie pozwolili mi dokończyć tylko zamknęli za sobą drzwi i udali się do środka- dziękuję, że ktoś liczy się z moim zdaniem- powiedziałam z ironią i przekręciłam klucz w drzwiach.
-Siema Esther, zwalamy wam się na głowę, mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko- powiedział pewnie Styles.
-Owszem mamy- powiedziałam z udawaną złością.
-Ta, ta- zbagatelizował sprawę Harold.
-Mamo, muszę kończyć, przyszli koledz.. yyy przyszedł sąsiad po cukier- wyjaśniła lekko poddenerwowana blondynka.
-Po cukier? Mała cwaniara, kiedyś się doigrasz- zaśmiał się szatyn i położył na stole trzy paczki popcornu, który przytaszczył razem ze sobą, a w ślad za nim Niall ustawił zgrzewkę puszek z colą.
Esther szybko zamknęła laptop i żądała wyjaśnienia ze strony chłopaków.
-Nie mów, że tak bardzo przeszkadza ci moja obecność- zaczął się z nią droczyć. W tym samym czasie kiedy Hazza toczył zacięty bój na słowa z moją kumpelą Niall podszedł do mnie i próbował wyjaśnić, że to nie był jego pomysł, że wie, że jest już późno, że nie wypada przychodzić, o takiej porze...
-Niall, nie traktuj wszystkiego tak poważnie- zaśmiałam się.
-No proszę i kto to mówi- uśmiechnął się od ucha do ucha.
-W sumie dopiąłem swego, więc nie masz za co przepraszać- wystawił język- Harry pokarz dziewczynom, jakie filmy wypożyczyłeś- zwrócił się do kumpla, zajętego w tym czasie wyplątywaniem swojego zegarka z włosów Esther.
-Auu, ile razy jeszcze sprawisz mi ból?-dodała blondynka.
-Nie raz, uwierz mi, więc miej się na baczności-zaśmiał się Harry. Niall wyjął z torby szatyna kilka płyt i rozłożył je na stole. W ostateczności, postanowiłyśmy wykazać się stanowczością- co prawda stosując szantaż- i wybrałyśmy komedię romantyczną.
Nie spodziewałam się, że wieczór może zakończyć się w tak przyjemny sposób, zważając na zdarzenia, które towarzyszyły nam podczas meczu.
Przepraszam za popełnione błędy.
Dziękuję i pozdrawiam,
Pola xx




