26 kwietnia, 2013

Rozdział 2.

Witajcie kochani ;*!! Z tej strony Nesti ;) Jak wam minął ten tydzień ;) ?? Mi osobiście OKROPNIE!! Od 2 dni leżę w łóżku i nie mogę się z niego ruszyć, mam grypę żołądkową ;( Nic nie jem i jeżdżę na samej wodzie, więc jak sami widzicie na nudę narzekać nie mogę ;p Mimo choroby spinam tyłek i dodaje 2 rozdział opowiadania ;) Tak jak już wcześniej wam pisałyśmy rozdziały pisane są na zmianę prze zemnie i Pole, Dzięki temu żadna z nas nie wie co się może wydarzyć i dlatego musi wykazać się pomysłowością ;p Jak zdążyliście zauważyć główne bohaterki mają na imię Esther i Pauline. WIEM, wiem to jest STRASZNIE kreatywne XD Ale stwierdziłyśmy, że tak pisze nam się lepiej ;) Ok, to tak jak mówiłam dodaję 2 Rozdział. Mam nadzieję, że wam się spodoba i jak zawszę życzę wam miłego czytania ;) 




No Cholera jasna, zaraz się spóźnię!! Super mój pierwszy dzień w nowym college'u a ja jak zwykle przyjdę spóźniona. Czy ja ZAWSZE muszę się spóźniać? Ja to mam już chyba wrodzone! Zawsze, ale to ZAWSZE  jestem gotowa 30 min przed czasem i mam wrażenie, że mam jeszcze w 3 dupy wolnego czasu więc
siedzę sobie na Twitterze a potem jak zwykle patrze na zegarek i zdaje sobie sprawę, że pozostało mi niecałe 15 min do rozpoczęcia zajęć. Szybko wzięłam łyk soku pomarańczowego, chwyciłam w rękę moją torbę z zeszytami, zarzuciłam ją na jedno ramie, chwyciłam kluczę i zamknęłam dom. Kurczę czemu nie mogę być taka jak Paulcia ona zawsze jest taka pookładana, ta laska ma idealne stopnie, nigdy się nie spóźnia a ja mam tak posraną głowę, że MASAKRA!! Dziwie się czasami jak rodzice zgodzili się na to żebym mieszkała sama, ja na ich miejscu nie ufałabym sobie. Zajęta moimi przemyśleniami na temat mojej głupoty nie zauważyłam nawet kiedy doszłam do college'u. Muszę przyznać lekko odjęło mi mowę. Stałam przed ogromnym budynkiem a na około niego rozciągał się przepiękny ogród z mnóstwem miejsca gdzie studenci mogli leżeć i spędzać czas z przyjaciółmi w czasie przerw. Widok był niesamowity, ale nie miałam czasu się nim napawać gdyż czas mnie naglił! Wyjęłam z torby mój plan zajęć wielkimi literami było napisane "WYDZIAŁ AKTORSKI" , tak od zawsze marzyłam o tym by być aktorką i w końcu moje marzenie w pewnym stopniu zaczyna się spełniać. Na egzaminach wstępnych byłam pewna, że je oblałam, ale jak
dowiedziałam się o tym, że jednak jestem na liście studentów to płakałam ze szczęścia jak głupia. KURDE, za 2 min zaczynają mi się zajęcia!! Pobiegłam ile sił w nogach, w tej chwili moim celem była sala nr17. Już była na wyciągnięciu mojej ręki kiedy nagle poczułam wielki ból i zrobiło mi się ciemno przed oczami. Ktoś otworzył drzwi z sali, akurat w momencie kiedy stałam przed nimi przodem i oberwała nimi z całej siły w czoło. Upadłam na podłogę i leżałam na niej jak długa. Przez pewien czas nie widziałam totalnie nic, jedyne co słyszałam to jakieś głuche wołani.

"HEJ,ŻYJESZ!? SŁYSZYSZ MNIE". Po pewnej chwili obraz przed oczami zaczął nabierać kolorów i mogłam już zobaczyć, że tym pacanem, który mnie uderzył był chłopak.
- Jesteś cała?
Spytał się kucając przy mnie i pomagając mi usiąść. NIE KURDE LEŻE SOBIE TU, BO STRASZNIE WYGODNĄ PODŁOGĘ TU MAJĄ!! pomyślałam sobie.
- Jeszcze tak, ale jeśli dalej będziesz tak umiejętnie otwierać drzwi to nie mogę być jeszcze tego tak pewna.
Odpowiedziałam łapiąc się za czoło.
- Przepraszam ja naprawdę nie chciałem. Odpowiedział chłopiec w lokach.
- Dobra już, nic się nie stało. Poczekam tylko aż gwiazdki przestaną mi latać dookoła głowy i będzie spoko.
- Nie ma mowy!! Idziemy z tym do lekarza!
- Co!! Do lekarza!? Nie przesadzaj, dostałam w twarz drzwiami a nie czołgiem, żyję więc jest git.
- Nie masz nawet wyjścia! Idziemy do lekarza i koniec!! A jeśli masz wstrząśnięcie mózgu?
- Uwierz mi mój mózg jest tak popierniczony, że i to wstrząśnięcie mu nie zaszkodzi.
- Idziemy i koniec gadki, eeeeee właśnie z tego wszystkiego się nawet nie przestawiłem! Jestem Harry.
- A ja Esther, bardzo mi miło, ale wybacz nie podam Ci rękę bo aktualnie nie potrafię wstać z tej podłogi.
- A właśnie przepraszam!
Chłopak momentalnie schylił się nade mną i pomógł mi wstać. Ja chwyciłam się mocno jego ramienia gdyż nadal lekko kręciło mi się w głowie. Harry przez całą drogę do szpitala trzymał mnie mocno żebym przypadkiem nie upadła. Na szczęście szpital był niedaleko college'u. Więc ta podróż nie trwała długo. Na miejscu loczek nie odstępował mnie na krok, lekarz powiedział, że wszystko ze mną dobrze i że muszę tylko dzisiaj poleżeć w łóżku i jutro mogę już normalnie iść na zajęcia.
- No widzisz, na szczęście wszystko jest ok.
- CIESZMY SIĘ I RADUJMY!! powiedziałam z lekką ironią w głosie.
- Jeszcze raz przepraszam, za to wszystko.
- Nic się nie stało.
Wtrąciłam się, bo już miałam z leksza dość tych przeprosił. Chłopak uśmiechną się do mnie i wtedy zauważyłam, że Harry tak jak i ja ma zielone oczy. Muszę przyznać, że lekko się w nie zapatrzyłam, ale kiedy to zauważyłam, to szybko odwróciłam swój wzrok w innym kierunku. Chłopak chyba to widział bo uśmiechną się do mnie pokazując swoje dołeczki.
- To co teraz robimy?
Szybko powiedziałam chcąc zarzucić jakiś temat.
- Zadzwoniłem po Nialla, on obiecał mi, że pozałatwia sprawy związane z zwolnieniem Ciebie z dzisiejszych zajęć a ja będę mógł w tym czasie zawieść Cię do domu.
- Kto to jest Niall ?
- To mój przyjaciel, powinien tu być za 5 min.
- Aha, a co...
Nie dokończyłam bo w tym momencie wbiegła na korytarz zadyszana i przestraszona Paulcia.




Z góry przepraszam za wszystkie błędy, musicie wybaczyć chorej dziewczynie ;p Pozdrawiam i oczywiście czekam na wasze komentarze ;)
 Buziaczki, Nesti xx

20 kwietnia, 2013

Rozdział 1.

    Witajcie, z tej strony Pola ;) Od tego momentu startujemy z głównym opowiadaniem, które to było powodem założenia owego bloga. Raz-dwa razy w tygodniu będą pojawiały się tutaj rozdziały pisane na przemian przeze mnie oraz przez Esterę, którą miałyście/mieliście już okazję poznać. Takie rozwiązanie sprawy jest dla nas bardzo korzystne (choć nie ukrywam jest to nie lada wyzwanie) dlatego, że same zaskakujemy siebie nowymi pomysłami i zakończeniami rozdziałów, które w swoich rozdziałach musimy rozwijać :) Tak więc, poniższy part jest rozdziałem pilotażowym :) Mam nadzieję, że pomysł Wam się spodoba. Serdecznie zapraszam do czytania i komentowania. 


-Ess.. ile razy mam cię prosić, żeby te kartony zniknęły z przedpokoju...- westchnęłam, spoglądając na schody, z których to w podskokach zbiegała moja przyjaciółka  Zwinnie pokonała owy odcinek, z uśmiechem na twarzy stanęła przede mną i powiedziała charakterystyczne: „Paulcia LUZ”.
-Jesteśmy tu przecież od wczoraj, nie ma rady, żebyśmy uporały się z wszystkimi bagażami w tak krótkim czasie, poza tym moja droga NIKT nas nie pilnuje! Możemy robić co chcemy, mam rację? Po co ja w ogóle się pytam? No pewnie, że mam. Nie przejmuj się tak wszystkim. A ja ze swojej strony obiecuję-położyła prawą dłoń na sercu, co miało oznaczać śmiertelnie poważne przyrzeczenie że wszystkie pudła zawędrują do mojego pokoju, jeszcze tego wieczoru, zgoda?- podskoczyła rozpromieniona blondynka.
-Zgoda-odetchnęłam i wróciłam do układania filiżanek na kuchennej półce.


     Z Esther zaprzyjaźniłam się stosunkowo niedawno, bo pod koniec secondary school ,mając mniej więcej 16 wiosen. Mieszałyśmy w małych miasteczkach nieopodal Southampton. Od razu pierwszego dnia, kiedy poznałyśmy się na targach edukacyjnych nawiązałyśmy dosyć dobry kontakt i jak widać nic nie uległo zmianie. Szkołę tę wspominamy nie najlepiej, niski poziom nauczania, niewymagający nauczyciele, którzy najwyraźniej przyszli tam w celach jedynie rozrywkowych czyt. Kawa, ciasteczka i pogaduszki w pokoju nauczycielskim, ogółem szkoła nie reprezentowała sobą nic, poza całkiem niezłymi wynikami w sporcie, co trzymało ją jako tako przy 'życiu'. Nasza przyjaźń doprowadziła nas do, rzecz jasna, tego
samego college'u. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie to, że zdałyśmy sobie sprawę, z jednej bardzo istotnej rzeczy, a mianowicie, że owa uczelnia nie daję nam żadnych perspektyw na przyszłość. Ess pragnęła pójść ścieżką aktorstwa, dla mnie z kolei nie liczyło się nic poza naukami biologicznymi, a ten college, był dobry-owszem, ale niestety nie satysfakcjonowało nas to wystarczająco i bądź co bądź prestiżową szkołą nie był. Tak więc, pół roku temu zaczęłyśmy poszukiwania odpowiedniego college'u, a co za tym idzie mieszkania, trzeba było sprawdzić, co i jak z dojazdem, prawdę mówiąc milion kwestii zostało poruszonych w przeciągu tych kilku miesięcy. Na szczęście nasi rodzicie wspierali nas, jak tylko mogli, pod względem nie tylko finansowym, ale także chętnie służyli pomocą, dobrą radą i co najważniejsze szanowali naszą decyzję. Wynajęłyśmy mały domek na obrzeżach LONDYNU, zapisałyśmy się do szkoły, wszystko było zapięte na ostatni guzik, wystarczyło się tylko pożegnać ze starym miejscem i powitać nowe.
Tak więc, wczoraj z samego rana podpisałyśmy umowę, dostałyśmy klucze do domu i oficjalnie zaczęłyśmy nowe życie: nowe miejsce, nowa szkoła, nowi ludzie. Wreszcie możemy porzucić wszystkie dotychczasowe troski i zająć się realizacją swoich marzeń- właściwie to WSZYSTKO PRZED NAMI!.
-Paulcia? Gdzie jesteś? Ach tutaj- podbiegła zielonooka- nie będzie mnie sekundę-po chwili zastanowienia szybko dodała- no może dwie, nieważne, jadę odebrać nasze plany zajęć, bo za niedługo zaczynamy, także lepiej byłoby wiedzieć już teraz, jak się to wszystko klaruje. Także tak.- przystanęła chwilę, po czym rzuciła długie „pa”, które zostawiło jeszcze przez kilkanaście sekund pogłos, unoszący się w, póki co, zimnej i pustej przestrzeni salonu.
Po wyjściu przyjaciółki, zabrałam się za urządzanie mojej sypialni, która podobnie, jak sypialnia Esther znajdowała się na piętrze. Meblowałam, dekorowała, ustawiałam... trwało to wieki nim wszystko zgodnie z zasadami feng shui przyjęło swoje stałe miejsce. Niespodziewanie zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie miałam zielonego pojęcia, kogo mogłabym się spodziewać- jedyne, co przeszło mi na myśl to wizyta stęsknionych rodziców, po niecałych dwóch dniach nieobecności ich córek. Zeszłam na dół, niepewnie otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazał się brunet, niewiele starszy ode mnie, z misternie ułożoną czupryną, nieszczególnie wysoki. Miał na sobie czarny niedbale uszyty podkoszulek i rurki w tym samym kolorze, co wskazywało na to, iż chłopak w niewielkiej mierze sili się na pozę 'bad boy'a'.

-Dzień dobry pani, panu. W imieniu sąsiadów, chciałem przywitać państwa na naszym osiedlu. Drobny upominek na początek, ciasto upieczone przez moją mamę- wydukał, jak katarynka, nie podnosząc, nawet na moment, wzroku z czubków swoich butów. Położył ciasto na ganku, odwrócił się na pięcie i odszedł z prędkością światła. Zawołałam tylko:”Dziękuję, miło było poznać”, ale wątpię, że usłyszał cokolwiek, gdyż miał założone słuchawki. W każdym bądź razie miło z ich strony. Zabrałam ciasto do środka, niestety, moja zwinność i koordynacja zawiodły i potknęłam się o pierwszy z brzegu karton z napisem: „Ciuchy #8- Esther”. Ciasto mimo wszystko się obstało, ja niestety nie. Leżałam, jak długa, zajmując prawie całą powierzchnię tego mikroskopijnego przedpokoju. Postanowiłam się tym zająć i przenieść je do sypialni blondynki. Przy 11 kartonie z cuchami myślałam, że nic mnie już w życiu nie zaskoczy, ale kiedy zaczęłam wnosić po schodach pudła z napisami- „Ulubione filmy”, „Ulubione książki”, „Ulubione płyty”(...)- mój kręgosłup był tak zdezorientowany i przytłoczony ilością ciężaru, jaką mu zafundowałam, że najwyraźniej zapomniał mnie boleć. No cóż, ale czego nie robi się dla najlepszej kumpeli. Po wykonanej pracy, położyłam się na łóżku i czekałam na Ess, nie trwało to zbyt długo, gdyż po kilku minutach wylądowała obok mnie.
-Skąd te brownie w kuchni? Dlaczego ja nic nie wiem o twoich zdolnościach kulinarnych? Trzeba to wykorzystać- zaśmiała się Esther zarzucając włosy do tyłu.
-Ha-ha bardzo śmieszne. Nie, przyszedł jakiś chłopak, od niechcenia rzucił parę uroczych zdań i wręczył mi ciasto.- odpowiedziałam szybko, po czym zastanowiłam się nad sensem mojej wypowiedzi..
-Jaki chłopak? w moim guście? Bo wiesz.. jak tak, to cię ukatrupię! Pauline, on był w moim guście, powiedz, że tak. Boże on był w moim guście! Dlaczego go tu nie przetrzymałaś, nie zaparzyłaś mu kawy, albo czterech? Pauline! I teraz co, on sobie ułoży życie, będzie miał trójkę dzieci dwóch chłopców i dziewczynkę, będzie miał willę z kortem tenisowym i trzema basenami, rozumiesz? Z trzema, a ja będę do końca świata starą panną, bo nie wpuściłaś go na kawę?-po skończonym monologu zapytała, czy nic czasem nie zareagowała na całą sytuację zbyt impulsywnie.
-Obiecuję ci, że nie uraczyłabyś go ani jednym spojrzeniem-powiedziałam poważnie-ale tak mówiąc między nami to nieco, ale na prawdę ociupinkę przypominał greckiego boga- skrzywiłam się, po czym dostałam centralnie w twarz poduszką. Nietrudno było to przewidzieć. Na szczęście usposobienie zielonookiej pozwoliło na korzystne dla obu stron pojednanie, z finalnym skutkiem- zjedzeniem całego brownie na kolacje- a dlaczego nie? Przecież jesteśmy niezależne, samodzielne i przeokropnie dziecinne.


*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

Z góry przepraszam za popełnione błędy. 
Dziękuję :)
Pozdrawiam, Pola xx


12 kwietnia, 2013

Harry część.4 - OSTATNIA

Witajcie kochani ;*!! Z tej strony Nesti ;) Już na samym wstępie pragnę was ogromnie przeprosić za to, że musieliście czekać cały tydzień na 4 part. W tym tygodniu miałam w 3 dupy nauki i nie miałam totalnie na nic czasu ;/ Co też niestety miało swoje odbicie w pisaniu tego partu. Ja sama nie jestem z niego zadowolona, gdyż wiem, że stać mnie na dużo, dużo więcej. Musicie mi to wybaczyć. Chcę też powiedzieć, że to będzie niestety ostatnia część tego imaginu i po nim razem z Paulą startujemy z naszym opowiadaniem ;) Mamy plan by 1 rozdziała dać już jutro lub w Niedzielę ;) Mam nadzieje, że wam się spodoba i oczywiście życzę wam miłego czytania ;)



PART IV

Dzisiaj jest dzień konkursu. Od ostatniej "przygody" z Harrym unikam go jak ognia, jedynym miejscem gdzie się widujemy to sala lekcyjna. Naprawdę, nie wiem jak mogło dojść do tego pocałunku?! Może to te 2 butelki wina przemówiły przeze mnie a może sama tego chciałam?? Sama już nie wiem, mam mętlik w głowie! Totalnie nie wiem co robić. KURDE! dzwonek jak zwykle wyrwał mnie z przemyśleń. Na szczęście to jest już ostatnia lekcja więc będę mogła ,w końcu pójść jak najdalej od tego miejsca i co najważniejsze jak najdalej od niego! Spakowałam zeszyt i książkę od Geografii, już wychodziłam ze szkoły gdy nagle poczułam, że ktoś łapie mnie za rękę. Momentalnie się odwróciłam i o mało nie dostałam zawału kiedy zobaczyłam, że to był Harry " SUPER! Co on ode mnie chce!?" Szybko pomyślałam sobie w głowie.

Harry - (T.I) czemu tak mnie unikasz?
Ja - Ja Cię nie unikam. Co ty za głupoty gadasz?
Harry - Nie udawaj! Przecież nie jestem ślepy!! Widzę, że po tym jak się pocałowaliśmy omijasz mnie na kilometr.
Ja - Nie olewam Cie! po prostu tak wychodzi, że się ciągle mijamy.
Harry - (T.I) nie kłam!

Chwycił mnie w psie i przyciągnął do siebie tak, że nasze twarze się ze sobą stykały. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, CHOLERA JASNA!! Czy on musi mieć tak niesamowite spojrzenie? Nie mogłam oderwać od niego wzroku, ale nagle otrzeźwiałam, odsunęłam się od niego i powiedziałam.

Ja - A jak tam się miewa ten twój misiaczek co!?
Harry - Co ty z głupoty gadasz!?
Ja - To ty już nie pamiętasz tego sms-a!?
Harry - Aaaaaaa o to Ci chodzi !! *zaśmiał się chłopak* I z tego powodu się do mnie nie odzywasz, tak? (T.I) proszę Cię! Przecież ten SMS był od Anne! Ona pisze teksy piosenek dla 1D. Cała nasza piątka była u niej pięć dni temu bo mieliśmy wszyscy razem napisać jakąś piosenkę. Niestety nikt z nas nie miał totalnie żadnej weny, chłopcy stwierdzili, że to jest bezsensu i poszli sobie do KFC coś zjeść. A ja jak zwykle nie mogłem dać za wygraną więc zostałem z Anne. Obiecałem sobie, że nie wyjdę z tego pomieszczenia dopóki nie wymyślę tej przeklętej piosenki! Siedziałem tam dosłownie cała noc, gdy naglę o 4 rano razem z Anne dostaliśmy olśnienia i napisaliśmy tą piosenkę, ba nawet dwie! O dziewiątej byłem już tak zmęczony, że jak wracałem do domu to wziąłem te dwa teksty i miałem dać Anne znać, który wybieram, ale zapomniałem jej napisać bo musiałem iść do szkoły a później mieliśmy próbę. A dalej to wiesz co się stało.

Zaniemówiłam, faktycznie miałam w głowie 100000 wersji tego sms-a, ale muszę przyznać, że w każdej z nich wychodziło na to, że to Harry jest draniem. Dlatego jego wypowiedź mnie totalnie zaskoczyła! Stałam tam i nie umiałam słowa z buzi wydusić. Harry gdy zobaczył moją reakcję uśmiechnął się i nagle zaczął przybliżać swoją twarz w moją stronę.

Harry - (T.I) żadna dziewczyna nigdy nie działa na mnie w taki sposób ja ty. Nie mogę przestać o tobie myśleć, zanim jeszcze wylosowałem Cię w tym konkursie to już czułem coś do Cb. A te nasze spotkania upewniały mnie jeszcze bardziej w tym, że nie jesteś mi obojętna. A po naszym pocałunku jestem pewny już w 100000%, że Cię kocham!

Ok, teraz to już totalnie zgłupiałam! Czy właśnie Harry Styles tak ten Harry Styles wyznał mi miłość? Przecież my się nienawidzimy! Od kiedy pamiętam to zawsze dokuczaliśmy sobie przy każdej wolnej sytuacji a tu nagle on wyznaj mi miłość? To jest jakiś żart!?

Ja - Harry ja naprawdę nie wiem co mam teraz powiedzieć. Przecież ty mnie nienawidzisz, nigdy nie zmarnowałeś żadnej okazji by mi dopiec.
Harry - Matko, (T.I) przecież ty zawsze miałaś gdzieś tą całą śmietankę towarzyską i w dupie miałaś to czy ktoś jest sławny, bogaty ma trzy fury itp. Więc jak inaczej mogłem zwrócić na siebie twoją uwagę?!
Ja - No może w taki no nie wiem..... bardziej cywilizowany sposób!
Harry - Jaki? Przecież odrzuciłabyś mnie od razu, a tak to zawsze odpowiadałaś mi też jakąś obelgą i przynajmniej ze sobą rozmawialiśmy ;p Mądre nie ;D !!

Powiedział to i uśmiechną się do mnie. Ja nadal patrzyłam na niego z otępiałym wzrokiem. Harry chyba wyczuł, że nie wiem co robić i postanowił przejąć stery. Przybliżył do mojego ucha swoja twarz i szepnął "Kocham Cię", popatrzył mi w twarz i lekko musnął moje usta. Ja miałam totalny mętlik w głowie, czułam mieszane uczucia od nienawiści do miłości. Nagle odskoczyłam od niego. Harry spojrzał na mnie pytająco. Ja tylko popatrzyłam na niego i szybko pobiegłam do tylnego wyjścia budynku. Otworzyłam na oścież drzwi , wzięłam głęboki oddech i próbowałam sobie jeszcze raz wszystko poukładać. MATKO CO SIĘ ZEMNĄ DZIEJE !!?? Nigdy takiego czegoś nie czułam. Nie wiem totalnie co mam robić!! Biec za nim czy zniknąć z jego życia i dać sobie spokój?? Stałam tak z 10 min i toczyłam walkę z własnymi myślami gdy nagle zobaczyłam jak Harry idzie w stronę swojego samochodu. Nie wiem czemu, ale pobiegłam szybko w jego stronę. Chłopak akurat otwierał drzwi od pojazdu lecz ja szybko chwyciłam go za rękę, co zmusiło go do popatrzenia w moją stronę. Odwrócił się zdziwiony był pewnie pewny, że mnie już tu dawno nie ma, nagle poczułam coś czego byłam pewna już w 100000%. Stanęłam na palcach tak, że byłam teraz prawie w jego wzrostu i powiedziałam mu na ucho "Ja Ciebie też kocham" Harry szybko spojrzał w moje oczy pytając się czy to jest prawda a ja potwierdziłam to dłuuuuugim, delikatnym i romantycznym pocałunkiem. Gdy już w końcu oderwaliśmy się od siebie to chłopak popatrzyła na mnie a następnie mocno przytulił. Staliśmy tak w ciszy napawając się sobą nawzajem.

Harry - Achhhhh ty mój kochany posłańcu jedyny, nawet nie wiesz jak ja Cię kocham!!

Od tego wydarzenia minęły 4 miesiące ja z Harrym tworzymy naprawdę świetną parę. Niestety nie wygraliśmy konkursu, ale dzięki Harremu i jego znajomościom mogłam nagrać swój pierwszy album. Za kilka dni mam nawet swój pierwszy koncert. Jednym słowem moje życie jest teraz tak bajkowe i niesamowite, że zaczynam się bać, że to wszystko jest jednym wielkim snem a nie rzeczywistością, ale w takich chwilach zawsze przytulam Harrego i wszystkie obawy znikają.


 THE END







Pozdrawiam i z góry przepraszam za błędy, oczywiście czekam na wasze komentarze ;)
 Buziaczki, Nesti xx

05 kwietnia, 2013

Harry część.3

Witajcie kochani ;*!! Z tej strony Nesti ;) Dziękuję wam BARDZO za te wszystkie wspaniałe komentarze pod ostatnim partem !! Naprawdę byłam mega pozytywnie zdziwiona, kiedy czytałam jak bardzo się wzruszyliście podczas czytania 2 części. Te komentarze strasznie mi schlebiają i dają jednocześnie takiego pozytywnego kopniaka w dupę ;D !! Więc tak jak wam obiecałam dodaję dzisiaj 3 część. Mam nadzieję, że wam się spodoba i oczywiście życzę wam miłego czytania ;) !! 



PART III

Minęły 3 miesiące. Przez ten czasz dużo się zmieniło w moim życiu. Nie, nie urosłam, ani nie wypiękniałam, ale za to poznałam Harrego, prawdziwego Harrego. W życiu bym nie powiedziała, że ten chłopak tak mnie pozytywnie zaskoczy. Od momentu naszej pierwszej próby spotykaliśmy się prawie codziennie. Oprócz ćwiczenia naszej piosenki dużo rozmawialiśmy na tematy lekkie jak i ciężkie. Pomogłam Harremu zapomnieć o przeszłości i iść naprzód, w szkole również rozmawialiśmy ze sobą i o dziwo nie skakaliśmy sobie zbyt często do gardła jak to bywało prawie codziennie. Można nawet powiedzieć, że staliśmy się przyjaciółmi, ale czy to przypadkiem dobre słowo? Sama już nie wiem, Harry był super przyjacielem, ale również podobał mi się pod względem noooo wiecie jakim ;p Chłopak i dziewczyna itp. Śmiesznie to brzmi z mich ust, przecież ja w życiu nie miałam chłopaka. Mimo tego, że mam już prawie 18 lat! No jakoś nigdy nie miałam czasu na związki, ale też do tej pory nie poznałam żadnego księcia z bajki a jeśli też taki ktoś się trafiał to zazwyczaj zamiast białego konia miał rozwaloną hulajnogę bez przeglądu. Ok, zmieniam szybko temat bo już zaczynam fiksować! Za dużo czasu spędzam z Harrym, ale na szczęście do konkurs zostało nam niecałe 4 dni. Więc jeszcze pomęczę się te kilka dni i będę mogła sobie go nareszcie wybić z głowy. Dzisiaj jest nasze ostatnie spotkanie, będę za tym wszystkim tęsknić, no ale cóż człowiek musi iść naprzód i nie obracać się do tyłu. Dochodziła 19:00 poprawiałam włosy, przejrzałam się jeszcze raz w lustrze ( wyglądałam tak ). Kiedy usłyszałam dzwonek zeszłam szybko na dół, w drzwiach stal uśmiechnięty Harry, jak zawsze przytuliliśmy się na przywitanie i weszliśmy do jego samochodu. Podróż przebiegła nam miło, ciągłe uśmiechy i rozmowy sprawiły, że czas drogi do domu Harrego jakoś strasznie mi się skrócił. W domu chłopaka jak codziennie napiliśmy się soku, a później śpiewaliśmy przez prawie 2h. Obaj stwierdziliśmy, że jesteśmy w 100% gotowi do występu.

Harry - Mówię Ci mamy tą wygraną w kieszeni.
Ja - Mam nadzieję ona jest dla mnie bardzo ważna.
Harry - Nie martw się, mówię Ci wygramy to.

Mówiąc to chłopak przytulił mnie i poklepał po moich plecach.

Ja - Ok, jak tak mówisz to Ci wierzę.
Harry - (T.I) to nasza ostatnia próba. Co ty na to żeby to jakoś uczcić?
Ja - Proszę tylko nie zamawiam Pizzy!!
Harry - Spokojnie nie myślałem, aż o takiej wykwintnej rzeczy ;p Ale co powiesz na wino?
Ja - A czemu nie!

Powiedział z uśmiechem.

Harry - ok, zaraz wracam.

Poszedł do kuchni i wrócił z 2 kieliszkami i butelką bardzo starego wina. Jeśli dodamy mój wiek i Harrego pomnożymy razy 3 to wynik nadal jest mniejszy niż wiek tego wina. Ale wiadomo wino czym starsze tym lepsze więc mi to tam pasowało ;) Harry napełnił mój kieliszek, podając mi go do ręki a następnie zrobił to same ze swoim.

Harry - To za co wznosimy toast?
Ja - Jak to za co? Za wygraną oczywiście.
Harry - A za nas?
Ja - Może być za to i za to.
Harry -Ok, to za naszą wygarnę i za nas, żebyśmy pospełniali wszystkie nasze marzenia!

Obaj uśmiechnięci uderzyliśmy lekko kieliszkami i zanurzyliśmy nasze warg w czerwonej cieczy. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i żartowaliśmy, totalnie straciłam rachubę czasu nie wspominając o tym, że byłam już nieźle wstawiona Harry poszedł na chwile do kuchni po kolejną butelkę wina, nagle usłyszałam dzwonek jego komórki. Wołałam go,ale nie dawał znaku życia wiec to olałam, po chwili jednak dostał sms-a. Nie mam zielonego pojęcia czemu, ale wzięłam jego telefon i przeczytałam sms-a, a brzmiał on tak. " Miśku czemu się nie odzywasz do mnie? Przecież wczorajsza noc była wspaniała, miałeś mi dać znać co wybrałeś." Kiedy to przeczytałam sama nie wiem co się we mnie działo, z jednej strony targała mną zazdrość a z drugiej czułam się zraniona. Ale jak mogłam się czuć zraniona? Przecież NIE BYLIŚMY RAZEM !! Więc co się ze mną do jasnej cholery działo? Harry po chwili przyszedł z kuchni. No i wtedy się zaczęło...........

Ja - Masz pozdrowienia od miśka !
Harry - Jakiego miśka ?
Ja - Tego, z którym się wczoraj miziałeś, albo nawet spałeś.

Mówiąc to pokazałam mu tego sms-a

Harry - Jakim prawem grzebiesz w moim telefonie co !!?? I zaraz, zaraz czy ty przypadkiem nie jesteś o mnie zazdrosna !!

Powiedział to z zadziornym uśmiechem na ustach.

Ja- Nie!! Nie jestem, a po drugie wzięłam to bo ta cizia dobijała się do Cb od 10 minut!
Harry - Nie zmieniaj tematu, jesteś o mnie zazdrosna!?
Ja - Nie!!

Mówiąc to przybliżyłam się to niego i uderzyłam go w klatkę piersiową. Nie wiem co mną kierowało i dlaczego to zrobiłam! Może te 2 butelki wina zaczęły prze zemnie przemawiać.

Harry- Oj chyba jesteś ;p!!

Harry mówił to z uśmiechem na ustach.

Ja - Nie, to nieprawda!!

Mówiąc to zaczęłam bić Harrego z całych moich sił, chłopak przez chwilę się śmiał, ale potem nagle spoważniał i chwycił moje ręce w swoje i przywarł je do ściany. Próbowałam się mu wyrywać, ale nie dałam rady był za silny! Uspokoiłam się, wyprostowałam głowę i spojrzałam mu w oczy.

Harry - Już uspokoiłaś się ?
Ja - Nie, puść mnie ty lowelasie zasrany!!
Harry - A jak ty możesz być taka zołzowata co?!
Ja - Jak ty możesz tak bawić się ludźmi co?? Myślisz że jak jesteś sławny to wszystko Ci wolno i że masz prawo krzywdzić ludż.....

Nie dokończyłam gdyż Harry nagle zamknął mi buzię pocałunkiem. Najpierw oszołomiona nie wiedziałam co się ze mną dzieje, ale gdy poczułam jego usta w swoich bez namysłu odwzajemniłam pocałunek. Nic się w tej chwili nie liczyło tylko ja i on. Nie mam pojęcia jak i kiedy ja się nauczyłam całować!? przecież ja NIGDY w życiu się nie całowałam! Nasz pocałunek była najpierw delikatny, lecz po pewnym czasie zaczął robić się coraz bardziej namiętny. Moje ręce wędrowały po lokach Harrego a on objął mnie w talii i przyciągnął do siebie tak mocno, że nie było miedzy nami nawet 1 mm szparki. Po jakiś 5 min może dłużej, ( nie liczyłam ;p). Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy sobie w oczy. Oboje byliśmy w takim szoku, chyba dopiero teraz dotarło do nas co takiego się przed chwilą wydarzyło. 

KONIEC PARTU III





 
 
Pozdrawiam i z góry przepraszam za błędy, oczywiście czekam na wasze komentarze ;) 
 Buziaczki, Nesti xx

01 kwietnia, 2013

Harry część.2

Witajcie kochani ;*!! Z tej strony Nesti ;) W komentarzach prosiliście mnie o dodanie kolejnych części więc mogę przypuszczać, że spodobał wam się mój imagin i nie jest on jakąś totalną klapą za którą go uważałam ;p. Tak jak obiecałam dodaję 2 część, życzę wam miłego czytania ;)



 PART II


TO JUŻ PRZESADA , czemu musiało trafić akurat na niego!!?? Przecież losowało jeszcze 16 innych osób a ja musiałam trafić na tego lowelasa. No super, strasznie zależy mi na tej wygranie a teraz mogę to wszystko stracić przez tego zasranego debila. Przecież on już jest sławny, ma swój zespół i dwie płyty więc po co ma się starać. A znając jego egoizm i to jak mnie nienawidzi. To będzie robił wszystko żebyśmy tego nie wygrali. Harry za chwilę po mnie przyjdzie i razem pojedziemy do niego, zrobić pierwszą próbę. Zaproponowałam żebyśmy się spotkali w szkolnej auli, albo u mnie, ale on zaprzeczył i powiedział, że w jego nowym mieszkaniu jest mnóstwo miejsca więc po co mamy "gnić" w moim mały pokoju. Mnie bardziej zastanawia jak my się niby dogadamy? Znając życie on będzie robił tylko to co on chce, bo przecież tylko on ma racje. A moje pomysły są przecież "beznadziejne"! Usłyszałam nagle dzwonek, zeszłam i otworzyłam drzwi, w których ujrzałam jego. Jak zwykle był ubrany idealnie można nawet powiedzieć, że marynarka, rurki i rozwalone włosy były jego znakiem rozpoznawczym.

Harry - Hej piękna prześlicznie wyglądasz, zresztą jak zawsze.
Ja - daruj sobie co.
Harry - Dlaczego ty jesteś zawsze tak wyszczekana co?
Ja - Nie jestem taka wyszczekana dla wszystkich. Tylko dla osób, które mnie wkurzają!

Chwyciłam za drzwi, zamknęłam je i wsadziłam klucze do torebki. Harry zaprowadził mnie do swojego samochodu. Musze przyznać, że mimo tego, że totalnie nie obchodzą mnie samochody i w dupie mam ich marki to ten samochód zrobił na mnie niezłe wrażenie! Widać było, że Harry kupił go tylko po to by wyrywać nim dziewczyny. Całą drogę milczeliśmy, bo też o czym mieliśmy rozmawiać? Oboje siebie nie lubiliśmy więc udawane uśmieszki byłyby bez sensu. Wjechaliśmy na strzeżone osiedle gdzie były same wielkie i pewnie drogie jak cholerka apartamentowce. Chłopak zaparkował samochód i otworzył mi drzwi, następnie zaprowadził mnie do swojego mieszkania. Matko takiej chaty to ja w życiu nie widziałam !! 2 łazienki, 2 sypialnie, 4 pokoje, ogromny duży pokój i potężna kuchnia. Jak on morze w takim masakrycznie wielkim domu mieszkać sam? Przecież tu się zmieści całe wojsko!! Usiadłam w salonie na kanapie i wpatrywałam się w ogromne na całą ścianę zdjęcie mamy i siostry Harrego, na dole zdjęcia widniał napis "Zawsze będziemy Cię kochać" Nie wiedziałam co powiedzieć, z jednej strony nie wierzyłam w to, że Harry jest w stanie kochać kogoś innego niż samego siebie a z drugiej to zdjęcie było tak pełne miłości, nigdy bym nie podejrzewała, że znajdę tu coś takiego.

Harry - Napijesz się czegoś?
Ja - A co masz?
Harry - wszystko.
Ja - To poproszę wodę.
Harry - ok, już się robi.

Harry poszedł do kuchni po wodę, następnie usiadł naprzeciwko mnie i mi ją podał.

Harry - Mam kilka propozycji co moglibyśmy zaśpiewać..
Ja - Proszę tylko nie Adele!

Przerwałam mu.

Harry - Spokojnie jej nie, szczerze mówiąc to mam wrażenie, że wszyscy ją wybiorą z tego powodu, że jest absolwentka naszej szkoły.
Ja - To co bierzemy?
Harry - A co myślisz o Coldplay?
Ja - Może być, ale tak szczerze mówiąc to myślałam o Eda Sheerana "Give me love",
Harry - Też może być, przyjaźnie się z Edem i na pewno będzie mu miło.
Ja - Tylko, że ta piosenka jest bardzo uczuciowa i będziesz musiał się w nią wczuć.
Harry - Czy ty sugerujesz, że nie potrafię zaśpiewać o głupiej miłości?
Ja - Nie, ale znając Cię nie jestem pewna czy ty w ogóle wiesz co to jest miłość.
Harry - Wyobraź sobie, że wiem.

{ Od autorki -Teraz włącz to ;) }





Zapadła cisza, zrobiło mi się trochę głupio, po chwili przemyśleń nad własną głupotą popatrzyłam na zdjęcie, które było za plecami Harrego i zapytałam się go.

Ja - To twoja Mama i siostra tak?
Harry - Tak.
Ja - A nie mieszkają z tobą?
Harry - Niestety nie.
Ja - A czemu? Pokłóciłeś się z nimi?
Harry - Nie.
Ja - Może przeszkadzały w twojej karierze co?!
Harry - Nie ! One zginęły wy wypadku samolotowym!

W tym momencie poczułam jakby ktoś uderzył mnie z całej siły w twarz " Po co ty o to pytałaś?!" spytałam sam siebie. Masz kobieto za długi język!!

Ja - Przeprasza Cię bardzo!! Naprawdę , nie chciałam.
Harry - Nic się nie stało, przecież jak mogłaś o tym wiedzieć?

Schylił głowę i poważnym głosem zaczął kontynuować rozmowę.

Harry - Moja mama i siostra leciały do NY na mój koncert, lecz niestety nagle samolot miał awarie lewego skrzydła a ulewa w tym nie pomagała, pilot starał się ile mógł, ale nagle samolot spadł i się roztrzaskał. Kiedy się o tym dowiedziałem to miałem ochotę skończyć ze sobą. I gdyby nie Niall, Zayn, Louis i Liam to by mnie już  pewnie dawno tu nie było.

Gdy to mówił te słowa to do oczu napłynęły mu łzy, wyglądał tak bezsilnie i nieporadnie. Byłam w szoku, Harry tak ten sam Harry ten debil, cham i zapatrzony w siebie laluś płacze? On ma uczucia ? Po chwili jednak oprzytomniałam i zerwałam się z siedzenia. Przecież on mnie teraz potrzebuje a ja zachowuję się jak jakaś debilka!! Pobiegłam szybko w jego stronę i usiadłam koło niego, pogłaskałam go po plecach na znak, że nie jest teraz z tym sam. Harry podniósł głowę i popatrzył w moje oczy, totalnie mnie to sparaliżowało. Nie mogłam oderwać wzroku od jego oczu, były tak przepełnione bólem, że miała ochotę płakać razem z nim, ale nie mogłam! Musiałam być twarda! Patrzyliśmy na siebie taki kilka minut i nagle Harry dalej nie odrywając ode mnie wzroku  przybliżył się do mnie, nasze twarze były niebezpiecznie blisko czułam na swojej skórze jego oddech i nagle on mnie przytulił. Jego ramiona mocno mnie objęły, a głowa schowała się w moich włosach, po krótkiej chwili usłyszałam szloch chłopaka. Nie miałam ochoty mu przerywać to była jego chwila. Miał prawo się wypłakać, kiedy jego serce tak cierpiało.

KONIEC PARTU II








Pozdrawiam i z góry przepraszam za błędy, oczywiście czekam na wasze komentarze ;)
 Buziaczki, Nesti xx