No Cholera jasna, zaraz się spóźnię!! Super mój pierwszy dzień w nowym college'u a ja jak zwykle przyjdę spóźniona. Czy ja ZAWSZE muszę się spóźniać? Ja to mam już chyba wrodzone! Zawsze, ale to ZAWSZE jestem gotowa 30 min przed czasem i mam wrażenie, że mam jeszcze w 3 dupy wolnego czasu więc
siedzę sobie na Twitterze a potem jak zwykle patrze na zegarek i zdaje sobie sprawę, że pozostało mi niecałe 15 min do rozpoczęcia zajęć. Szybko wzięłam łyk soku pomarańczowego, chwyciłam w rękę moją torbę z zeszytami, zarzuciłam ją na jedno ramie, chwyciłam kluczę i zamknęłam dom. Kurczę czemu nie mogę być taka jak Paulcia ona zawsze jest taka pookładana, ta laska ma idealne stopnie, nigdy się nie spóźnia a ja mam tak posraną głowę, że MASAKRA!! Dziwie się czasami jak rodzice zgodzili się na to żebym mieszkała sama, ja na ich miejscu nie ufałabym sobie. Zajęta moimi przemyśleniami na temat mojej głupoty nie zauważyłam nawet kiedy doszłam do college'u. Muszę przyznać lekko odjęło mi mowę. Stałam przed ogromnym budynkiem a na około niego rozciągał się przepiękny ogród z mnóstwem miejsca gdzie studenci mogli leżeć i spędzać czas z przyjaciółmi w czasie przerw. Widok był niesamowity, ale nie miałam czasu się nim napawać gdyż czas mnie naglił! Wyjęłam z torby mój plan zajęć wielkimi literami było napisane "WYDZIAŁ AKTORSKI" , tak od zawsze marzyłam o tym by być aktorką i w końcu moje marzenie w pewnym stopniu zaczyna się spełniać. Na egzaminach wstępnych byłam pewna, że je oblałam, ale jak
dowiedziałam się o tym, że jednak jestem na liście studentów to płakałam ze szczęścia jak głupia. KURDE, za 2 min zaczynają mi się zajęcia!! Pobiegłam ile sił w nogach, w tej chwili moim celem była sala nr17. Już była na wyciągnięciu mojej ręki kiedy nagle poczułam wielki ból i zrobiło mi się ciemno przed oczami. Ktoś otworzył drzwi z sali, akurat w momencie kiedy stałam przed nimi przodem i oberwała nimi z całej siły w czoło. Upadłam na podłogę i leżałam na niej jak długa. Przez pewien czas nie widziałam totalnie nic, jedyne co słyszałam to jakieś głuche wołani. "HEJ,ŻYJESZ!? SŁYSZYSZ MNIE". Po pewnej chwili obraz przed oczami zaczął nabierać kolorów i mogłam już zobaczyć, że tym pacanem, który mnie uderzył był chłopak.
- Jesteś cała?
Spytał się kucając przy mnie i pomagając mi usiąść. NIE KURDE LEŻE SOBIE TU, BO STRASZNIE WYGODNĄ PODŁOGĘ TU MAJĄ!! pomyślałam sobie.
- Jeszcze tak, ale jeśli dalej będziesz tak umiejętnie otwierać drzwi to nie mogę być jeszcze tego tak pewna.
Odpowiedziałam łapiąc się za czoło.
- Przepraszam ja naprawdę nie chciałem. Odpowiedział chłopiec w lokach.
- Dobra już, nic się nie stało. Poczekam tylko aż gwiazdki przestaną mi latać dookoła głowy i będzie spoko.
- Nie ma mowy!! Idziemy z tym do lekarza!
- Co!! Do lekarza!? Nie przesadzaj, dostałam w twarz drzwiami a nie czołgiem, żyję więc jest git.
- Nie masz nawet wyjścia! Idziemy do lekarza i koniec!! A jeśli masz wstrząśnięcie mózgu?
- Uwierz mi mój mózg jest tak popierniczony, że i to wstrząśnięcie mu nie zaszkodzi.
- Idziemy i koniec gadki, eeeeee właśnie z tego wszystkiego się nawet nie przestawiłem! Jestem Harry.
- A ja Esther, bardzo mi miło, ale wybacz nie podam Ci rękę bo aktualnie nie potrafię wstać z tej podłogi.
- A właśnie przepraszam!
Chłopak momentalnie schylił się nade mną i pomógł mi wstać. Ja chwyciłam się mocno jego ramienia gdyż nadal lekko kręciło mi się w głowie. Harry przez całą drogę do szpitala trzymał mnie mocno żebym przypadkiem nie upadła. Na szczęście szpital był niedaleko college'u. Więc ta podróż nie trwała długo. Na miejscu loczek nie odstępował mnie na krok, lekarz powiedział, że wszystko ze mną dobrze i że muszę tylko dzisiaj poleżeć w łóżku i jutro mogę już normalnie iść na zajęcia.
- No widzisz, na szczęście wszystko jest ok.
- CIESZMY SIĘ I RADUJMY!! powiedziałam z lekką ironią w głosie.
- Jeszcze raz przepraszam, za to wszystko.
- Nic się nie stało.
Wtrąciłam się, bo już miałam z leksza dość tych przeprosił. Chłopak uśmiechną się do mnie i wtedy zauważyłam, że Harry tak jak i ja ma zielone oczy. Muszę przyznać, że lekko się w nie zapatrzyłam, ale kiedy to zauważyłam, to szybko odwróciłam swój wzrok w innym kierunku. Chłopak chyba to widział bo uśmiechną się do mnie pokazując swoje dołeczki. - To co teraz robimy?
Szybko powiedziałam chcąc zarzucić jakiś temat.
- Zadzwoniłem po Nialla, on obiecał mi, że pozałatwia sprawy związane z zwolnieniem Ciebie z dzisiejszych zajęć a ja będę mógł w tym czasie zawieść Cię do domu.
- Kto to jest Niall ?
- To mój przyjaciel, powinien tu być za 5 min.
- Aha, a co...
Nie dokończyłam bo w tym momencie wbiegła na korytarz zadyszana i przestraszona Paulcia.
Z góry przepraszam za wszystkie błędy, musicie wybaczyć chorej dziewczynie ;p Pozdrawiam i oczywiście czekam na wasze komentarze ;)
Buziaczki, Nesti xx
Buziaczki, Nesti xx





