- Wybacz Susan, ale msze już iść. -Powiedziałam to do zasmuconej czarnowłosej dziewczyny.
- Estie nie idź już, impreza się dopiero rozkręca.
- Przepraszam Cię, ale jutro mam wcześnie rano wykłady a jestem już trochę zmęczona przez ten wczorajszy wieczór filmowy z Harrym i Niallem, który nawiasem mówiąc trwał do 4 rano.
- Aha, rozumiem. -Mówiąc to Susan przytuliła mnie na pożegnanie i dała buziaka w policzek. - Trzymaj się.
- Pa.
Chwyciłam w swoje dłonie moją cienką kurtkę i wyszłam z pomieszczenia. Na dworze panował zimny
jesienny wiatr, który rozwiewał moje włosy, słonce już prawie całkowicie zaszło więc panowały egipskie ciemności. Szłam w stronę mojego domu mocniej okrywając się kurtką ponieważ było mi już trochę zimno. Nagle zauważyłam kontem oka, że jadący za mną wielki samochód, którego totalnie nie kojarzyłam nagle zahamował i zaczął jechać strasznie powolnym tempem, tak jakby mnie śledził, myślałam, że tylko ja sobie to ubzdurałam, ale gdy się zatrzymałam to pojazd za mną zrobił dokładnie to samo. Przełknęłam ślinę i zaczęłam iść normalnym tempem a samochód znów ruszył. Moje nogi zaczęły robić coraz to szybsze ruchy lecz nagle samochód przyspieszył i zbliżył się do mnie. Serce zaczęło mi bić jak szalone. Jest późny wieczór, zero ludzi dookoła, a ja spaceruje sobie całkiem sama. Auto zatrzymało się przede mną tak, że stałam twarzą do szyby kierowcy.
- CHOLER JASNA !! -Krzyknęłam na cały głos. -Lou to nie jest śmieszne!! -Rykłam do śmiejącego się na miejscu kierowcy chłopaka.
- Mi też miło Ciebie widzieć.
- Wiesz jak mnie wystraszyłeś!? Myślałam, że to jakiś.....
- Zbok!? -Przerwał mi szybko Lou - Wiele osób mi to mów.
- Lou to nie jest śmieszne!!
- A dla mnie jest. Żałuj, że nie widziałaś swojej miny.
- Strasznie zabawne. A ty tak zawsze straszysz ludzi?
- Nie tylko tak szłaś samotnie to sobie pomyślałem, a co będzie tak sama szła podwiozę ją.
- Masz gest. -Powiedziałam sarkastycznie.
- Co nie. -Powiedział chłopak uśmiechając się.
- To będziesz tak stała czy się ruszysz i wejdziesz do samochodu. Powiedział to po czym spojrzał na mnie pytająco.
Pewnym krokiem ruszyłam w stronę miejscu dla pasażera. Lou był dziwnym człowiekiem, ale wybierając pomiędzy samotnym spacerem o północy a bezpieczną przejażdżką samochodem odpowiedź nasuwała się sama. Pojazd ruszył z miejsca, Lou skupił swój wzrok na jezdni.
- Skąd wracałaś?
- Od koleżanki.
Zapadła chwilowa cisza, którą przerwał Lou.
- Czy może wczoraj Zayn Ciebie jakoś obraził?
- Nie, a coś się stało?
- Nie, nic chciałem Ci tylko powiedzieć, że jeśli powiedział coś niestosownego, albo Ciebie obraził to naprawdę nie miał nic złego na myśli.
Chłopak nagle spoważniał tak jakby chciał szybko zmienić temat. Ta cała sprawa związana z Zaynem strasznie mnie ciekawiła, ale i jednocześnie przerażała. Niall, Harry, Liam oraz Lou unikali tego tematu jak ognia, widać było, że ukrywają przede mną i Pauline jakąś tajemnicę, ale boją się ją wyjawić. Ciągle zachodziłam w głowę co może być powodem dziwnego zachowania Zayna na meczu, ale nic nie dawało mi odpowiedzi. Popatrzyłam na boczną szybę, w której nie było nic widać oprócz zapalonych latarni.
- Dziękuję Ci bardzo Louis, że mnie podwozisz. -Powiedziałam przerywając ciszę. - Na dworze jest tak ciemno, że naprawdę bałabym się teraz wracać sama.
- Nie ma za co. -Powiedział Lou uśmiechając się. -Wiem, że może nie wyglądam, ale uwielbiam ratować damy z opresji.
- Albo je przejeżdżać. -Powiedziałam do niego sarkastycznym tonem, przypominając mu jak o mało wos nie przejechał Pauline. Droga przebiegła nam w bardzo miłej atmosferze kiedy już dotarliśmy na miejsce to pożegnałam się z Lou i weszłam do domu. Paulina jak zwykle leżała na kanapie jadła jogurt i oglądała na laptopie jakiś serial kryminalny.
- Hej! -Powiedziałam do blondynki kiedy tylko ją zauważyłam.
- Hej! -Odpowiedziała uśmiechając się na mój widok - I jak tam impreza?
- Ujdzie. Odpowiedziałam jej zdejmując z siebie kurtkę, ale w życiu nie zgadniesz kogo spotkałam kiedy wracałam do domu.
- No gadaj.
- Louisa! Wiesz jak ten kretyn mnie przestraszył myślałam normalnie, że się zesram przez niego ze strachu.
Usiadłam koło przyjaciółki i opowiedziałam jej całą historię.
- No nieźle. -Powiedziała Pauline kiedy powiedziałam jej już wszystko.
- Ale jakbyś ty wiedziała jak ja się wtedy bał....
Nie dokończyłam bo usłyszałam znany mi już dzwonek mojej komórki. Ruszyłam w stronę mojej torby i wyciągałam z niej mój telefon.
- Słucham. Powiedziałam przykładając komórkę do prawego ucha.
- Hej Estie.
- Hej Liam! -Powiedziałam uśmiechając się niekontrolowanie. -Co chcesz?
- Słuchaj masz może ostatnie notatki z zajęć?
- Wiesz nie jestem pewna w 100%, ale raczej powinnam je gdzieś mieć, a co?
- No bo wiesz one są mi strasznie potrzebne do jutrzejszego egzaminu.
- DO CZEGO !!?? -Krzyknęłam mając nadzieje, że się przesłyszałam.
- No do jutrzejszego egzaminu. Przecież Pan Smith powiedział, że jutro mamy mieć pisemny egzamin z historii teatru.
- ŻE CO !!?? -Zaczęłam szukać w głowie momentu kiedy Pan Smith mówił o tym pieprzonym egzaminie, ale nic nie umiałam znaleźć.
- Nie mów mi, że nie pamiętasz o tym egzaminie.
- No chyba właśnie jakby to powiedzieć, wyleciał mi on z głowy. KURDE !! -Krzyknęłam na cały głos -JA GO OBLEJE, nie ma bata, przecież ja nic nie umiem.
- Estie spokojnie, nauczysz się go.
- Liam wiesz ile tego jest!? Nie dam rady sama przerobić tego materiału.
- Poczekaj. -Chłopak zaczął nad czymś myśleć. Po chwili przerwał cisze mówiąc. - Daj mi 5 min to do Ciebie skocze i pouczymy się razem i tak mam jeszcze sporo materiału do nauczenia a we dwójkę zawsze raźniej.
- Liam, jesteś aniołem! nawet nie wiesz jak w tym momencie ratujesz mi tyłek.
Chłopak roześmiał się do słuchawki
- Nie przesadzaj, będę u Ciebie za 5 min, pa!
- Pa!
Odłożyłam telefon i odwróciłam się w stronę salonu, gdzie siedziała niedawno Paulcia, lecz zobaczyłam, że blondynka stała oparta o drzwi i śmiała się ze mnie.
- Esther, czy ty się kiedyś nauczysz zapamiętywać terminy egzaminów.
- Ale serio wyleciało mi to z głowy! A teraz wybacz bo muszę iść posprzątać swój pokój bo jak zwykle mam w nim totalny bulder.
Pobiegłam szybkim krokiem po schodach na górę otworzyłam drzwi do pokoju i wzięłam się za totalne porządki. Po jakiś 10 min pokój wyglądał przyzwoicie, nawet dało się po nim przejść.
- Hej!
Usłyszałam za sobą męski głos. Widoczne Pauline wpuściła Liama, bo ja nie słyszałam żadnego dzwonka do drzwi.
- Hej! Rozgość się, chcesz coś do picia?
- A masz jakiś sok?
- Pewnie zaraz przyniosę.
Zeszłam szybko do kuchni i nalałam soku do szklanki.
-Tylko mi się tam nie całujcie. -Powiedziałam Pauline wystawiając mi język
- Ha, ha bardzo śmieszne.
Odpowiedziałam posyłając jej gniewne spojrzenie po czym ruszyłam w stronę swojego pokoju. Nauka poszła w ruch siedzieliśmy nad książkami i notatkami do 3 w nocy. Byliśmy już tak zmęczeni, że postanowiliśmy zrobić sobie jakie 15 min przerwy.
- Przerobiliśmy już 3/4 materiału zostało nam jeszcze tylko ostatni temat. -Powiedział Liam trzymając książkę.
- Naprawdę nie wiem jak Ci dziękować Liam ja sam w życiu bym tego nie ogarnęła.
Chłopak się zaśmiał po czym zadał mi pytanie.
- Esther jaki trafił Ci się scenariusz?
- Jak scenariusz.? -Popatrzyłam na chłopaka pytająco.
- No wiesz..ten, który Pan Smith dawał na początkowych zajęcia.
- Aaa ten. Dostałam jakąś romantyczną scenę, a co?
- Bo wiesz ja też je dostałem i jak by to powiedzieć, nie mam żadnej partnerki do zagrania jej, więc czy zgodziła byś się ja ze mną zagrać?
- Pewnie. -Powiedziałam bez dłuższego namysłu. -Liam ty się dla mnie poświęciłeś i siedzisz ze mną od ponad 3h żeby wryć mi tą historię do mojej pustej głowy to tym bardziej ja mogę zrobić coś dla ciebie.
Powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Dzięki wielkie.
- Już tak nie dziękuj bo się rozpłynę.
Mówiąc to wzięłam poduszkę i uderzyłam go nią z całej siły. Chłopak zaczął się śmiać, lecz nagle jego wzrok utkwił na czymś innym.
- To twoja gitara?
Zadał mi pytanie wstając z łóżka i podchodząc w stronę instrumentu.
- Nie, nie jest moja tylko mojego brata.
- Wspaniała.
Liam usiadł koło mnie chwytając gitarę w swoje dłonie i zaczął grać na niej spokojną piosenkę. Nie mówiła nic tylko wpatrywałam się w Liama, nie wiedziałam, że potrafi grać na gitarze. Widać było, że gra na niej daje mu niezłą radość bo z każdą sekundą zatracał się w niej coraz bardziej. Przypominał mi bardzo mojego młodszego brata Bena, którego ten instrument był własnością. On zachowywał się dokładnie tak samo kiedy miał ja w swoich rekach. Melodia, która wydobywała się za każdym razem kiedy Liam ruszał strunami tak mnie uspakajała i relaksowała, że bez dłuższego zastanowienia położyłam się koło chłopaka i wsłuchałam się w jego grę. Nie wiedząc nawet kiedy usnęłam.
Z góry przepraszam za błędy i oczywiście czekam na wasze komentarze ;)
Buziaczki, Nesti Xx
Buziaczki, Nesti Xx


Hahahahahahaha Louis :D
OdpowiedzUsuńakcja z Louisem wymiata xD na swoim miejscu pewnie juz dawno bym sie posrala w gacie i zwiewala gdzie sie da xD mam pytanie czy ty swatasz ze soba( no jako Esther) i Harrego i Liama? ;> ?? xD @AliceeOfficial xx
OdpowiedzUsuńAutor nigdy nie zdradza swoich sekretów. Powiem tylko, że wszystko może się zdarzyć ;p
UsuńhahashahxD jaka tajemnicza xD 2 na raz? xD ??@AliceeOfficial
UsuńJak zwykle cudowne.;) Akcja z Louisem jest naj! ;D Uwielbiam! <3
OdpowiedzUsuńTen blog jest świetny *_*
OdpowiedzUsuń