Mam nadzieję, że akcja powoli będzie się rozkręcać ;) Serdecznie zapraszam do przeczytania kolejnego rozdziału naszego opowiadania i komentowania. Pozdrawiam.
-
Jestem Brad- chwycił mnie w talii i zaprowadził do środka. Zwinnie
wyplątałam się z uścisku i z lekkim zdenerwowaniem zaczęłam się
obracać dookoła własnej osi. Czy aby na pewno nie pomyliłam
domów?-powiedziałam pod nosem. Skąd Estie zna tych wszystkich
ludzi? To niemożliwe, żeby w ciągu dwóch dni nawiązać tyle
znajomości.
-Coś ty taka
spięta? Zaraz coś na to poradzimy- bezczelnie przyłożył mi
szklankę z drinkiem do ust, prawie mnie nim oblewając.
-Odczep że
się ode mnie człowieku!- powiedziałam i popchnęłam go lekko w
stronę kuchni. Ten odstawił napój i znowu znalazł się obok mnie.
-Co tu do
cholery się dzieje?- zapytałam wreszcie. Brad uśmiechnął się
pod nosem.
-Czyli masz w
zwyczaju wbijanie na imprezy do pierwszej lepszej chaty i robienie
zadymy? Co sierotko?- gwałtownie przyciągnął mnie do siebie.
Byłam tak blisko, że nie mogłam zaczerpnąć powietrza.
Momentalnie wyrwałam się z objęcia.
-Co ty sobie
wyobrażasz?-odburknęłam- ja tu mieszkam!-dodałam z irytacją.
-No co ty? To
ty jesteś pewnie ta nudziara! To wszystko wyjaśnia- zaśmiał się
krótko i wrócił do znajomych, którzy oblegali sofę.
Nudziara?
Bardzo śmieszne.
Skąd wzięli
się ci wszyscy ludzie? Kuchnia była dosłownie zawalona puszkami po
coli, wszędzie walały się miliony butelek z piwem, a cały
kuchenny stół oraz blat były po brzegi zapełnione przekąskami. W
holu oraz w salonie tańczyli ludzie. Mnóstwo osób przebywało
także na schodach, aż strach pomyśleć, co mogło się dziać w
naszych sypialniach na piętrze. Wolałam tego osobiście nie
sprawdzać. Na ścianach i suficie wisiały lampiony oraz lampki, a
głośna muzyka wypełniała całą przestrzeń, tak że trudno było
usłyszeć własne myśli. Salon był na prawdę ogromny, ale na ten
moment nie było nawet skrawka wolnej powierzchni. Zaczęłam
wypytywać się co poniektórych, czy czasem nie widzieli Esther.
Rzecz jasna odpowiedzi nie dostałam, z moich obserwacji wynikało,
że 98% osób tam zgromadzonych było już pokaźnie schlana.
Nagle
natknęłam się na kogoś znajomego.
-Liam? Mam
rację?-zapytałam chłopaka siedzącego na drugim stopniu schodów.
Ubrany był w beżowe rurki i czerwoną koszulę w kratkę, od razu
zwróciłam na niego uwagę, nie ze względu na to, że miałam okazję
poznać go już wcześniej, ale dlatego, że miał kompletny strój,
nie był roznegliżowany jak większość osób przebywających w
domu, co wręcz doprowadzało mnie do szału.
-Tak,
tak-uśmiechnął się i przesunął się bliżej ściany, tak bym
mogła usiąść obok niego- widzę, że zdążyłaś się już
zorientować, co jest grane. Wybacz na prawdę próbowałem utrzymać
tu należyty porządek, ale to wszystko, ci ludzie, ogólnie cała
sytuacja wymknęła mi się spod kontroli- niepewnie spojrzał na
mnie, po czym zwątpiony uśmiechnął się nieśmiało.
-Dziękuje
ci- pogłaskałam go po ramieniu- ale póki co muszę znaleźć
Esther, nie widziałeś jej może?-zapytałam.
-Nie
widziałem jej tutaj od 15 minut. O tam jest Niall, może jego
zapytaj-wskazał na drugi koniec pomieszczenia. Niall oparty o
parapet, spoglądał w okno. Przepchałam się przez tłum ludzi,
ocierając się o większość, co nie należało do
najprzyjemniejszych doznań i poklepałam blondyna po ramieniu
ten jednak nie zwrócił na to uwagi.
-Przepraszam?-ponowiłam, jednak nie
uzyskałam odpowiedzi. W przeciągu kilku sekund, Horan podniósł
wzrok nieco wyżej i ujrzał mnie w odbiciu szyby.
Natychmiast się odwrócił i zaczął:
-Wszystko ci
wy-wy-wy-wyjaśnię- zaczął szybko- Harry wpadł na po-po-pomysł-
język zaczął mu się plątać z przejęcia- a ja-ja-ja czekałem
na cie-cie-ciebie właśnie i i i i-przerwałam mu.
-Nie musisz
mi nic tłumaczyć, zdenerwowałam się owszem, ale nic na to nie
poradzę, nie wyproszę ich teraz-spojrzałam na tłum- swoją drogą
spodziewałam się, że to właśnie Hazza-uśmiechnęłam się mimo
zdenerwowania.
-Na prawdę
się nie gniewasz?-upewnił się blondyn.
-Nie będę,
jeśli pomożesz mi znaleźć moją przyjaciółkę- wystawiłam
język. Niall podskoczył z ekscytacji.
-Naturalnie-
odpowiedział, po czym złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić
w tłum. W pewnym momencie Niall puścił moją dłoń. Ktoś go
popchnął i wylądował na podłodze.
-Idiota-
wyszeptał, po czym próbował się podnieść. Podbiegłam do niego
i podałam mu dłoń.
-Wszystko
ok?-zapytałam szybko.
-Jesteś taki
sam, jak...-nie dokończył tylko zaśmiał się szyderczo stojący
obok chłopak- Nic, tylko uronić nad wami łzę. Kaleki.
-Coś ty
powiedział?-zapytał wkurzony Niall, po czym zbliżył się do
19-latka i popchnął go w tłum. Ten nie został dłużny, zrobiło
się na prawdę gorąco. To nie była już zabawa.
-Niall,
lepiej stąd chodźmy- pociągnęłam go za rękaw bluzy. Blondyn z
niechęcią spełnił moją prośbę i cofnął się o krok. Nagle kilku chłopaków zebrało się wokół jednego, zaczęły padać
wyzwiska i obelgi. Reszta osób cofnęła się tak, że w promieniu trzech metrów od zainteresowanych nie było prócz nas dosłownie
nikogo- typowa znieczulica. Sama zaczęłam się bać, nie znałam
ich, nie wiedziałam do czego mogą się posunąć. Niall próbował
odepchnąć jednego, jednakże miał nad nim znaczną przewagę
fizyczną. Nagle padło imię: „ZAYN!” i już wiedziałam co się
święci. Znowu Zayn. Niech mi wreszcie ktoś wyjaśni, o co chodzi,
co jest nie tak z tym chłopakiem? Nie mogłam tak tego zostawić.
Tak, jestem słaba, bojaźliwa, ale cała tajemnicza otoczka związana
z owym facetem wydawała się być tak intrygująca, jego słabość
i wrażliwość bijąca z jego oczu oraz bezradność, wzbudzały we
mnie niesamowitą empatię, że nie mogłam tak tego zostawić. Nagle
padł pierwszy cios. Niall wpadł w furię, próbował rozdzielić
ich, lecz oni nie ustępowali. Tylu obrzydliwych wyzwisk nigdy nie
słyszałam. Padał cios za ciosem, nikt nie reagował... Wiedziałam,
że oni traktują to jak najbardziej serio, to nie były zwykłe
potyczki o pierwszą lepszą błahostkę to musiało być coś
więcej. W tej sytuacji byłam bezradna. Ludzie dookoła przyglądali
się, ale nikt nie reagował- nikt. Jedna wielka libacja i komentarze
na temat tego, jak zakończy się bójka, kto wygra, czy Zayn
wyląduję na OIOM-ie i czy z tego wyjdzie. Miałam ochotę się na
nich rzucić.
Zaczęłam
płakać, uderzałam z całych sił w plecy agresywnych chłopaków,
ale zostałam odepchnięta i upadłam na szklany stół. To nie było
najgorsze. Wiecie co było najgorsze? Najgorszy był widok broniącego
się, a zarazem bezbronnego w swym działaniu Zayna, nie oszukujmy
się 4 na 1... jego oczy były przepełnione bólem. Niall podbiegł
do mnie i zaczął wypytywać się mnie czy wszystko ze mną dobrze.
-Niall,
zadzwoń po policję! Nie możemy tak tego zostawić!
Znikąd
pojawił się wysoki, szatyn, włączył się w bójkę, rozdzielił
chłopaków, jednemu nawet wymierzył cios, w podbródek, gdyż
działał w obronie własnej. Zayn powoli wycofał się i usiadł pod
ścianą.Podbiegłam do niego. Miał rozcięty łuk brwiowy, gdyż
wcześniej został popchnięty na komodę, leciała mu też krew z
nosa i najwyraźniej stało się coś z jego ręką, bo była cała
potłuczona.
-Zayn...-szepnęłam.
On tylko spojrzał z nienawiścią na chłopaków, z którymi
rozprawił się młodzieniec, po czym przygryzł wargę i wstał i
skierował się w stronę łazienki.
-Nie chcę
was tu więcej widzieć! Dupki!- zawołał wybawiciel bruneta.
-Lou, Boże
jak dobrze, że tu byłeś- odetchnął Niall.- A wy co się gapicie?
Spadówa- powiedział z pretensjami Horan.- Nie ma was! Słyszycie?-
ponowił- Tania sensacja, co? Spadać stąd! Ludzie zaczęli się
wycofywać. Zapadła cisza. Spojrzałam na Louisa.
-Co ty tu
robisz? Zresztą nieważne- powiedział zirytowany, po czym zwrócił
się do Liama, by ten zawiózł Zyna, na pogotowie. Liam z pośpiechem
zarzucił na siebie szary sweter, sięgnął do kieszeni po klucze,
po czym poszedł po Zayna, który w tym czasie próbował zatamować
krwotok z nosa.
-Dziękuję-
powiedziałam cicho, mijając Louisa, z którym kilka godzin temu
wymieniłam parę nieprzyjemnych zdań, po czym udałam się na górę.
Niall zdezorientowany oschłym traktowaniem mnie przez przyjaciela,
poklepał go po ramieniu i pobiegł za mną.
-Paulnie
poczekaj-zawołał.- Przepraszam, gdyby nie to.. gdyby nie ten głupi
pomysł...wszystko byłoby dobrze- powiedział cicho blondyn.
-Mógłbyś
mi wreszcie wyjaśnić, dlaczego wszyscy uwzięli się na
Zayna?-zapytałam niepewnie. Niall spuścił tylko głowę. Nagle z pokoju wyszła Esther ubrana w piękną, czarną sukienkę, a kilka
chwil za nią Harry. Harry trzymał coś na podobieństwo starej
szkatułki, czy pudełka. Dziwne- pomyślałam.
Szatyn
spojrzał na nas, po czym cały rozradowany zapytał:
-A co wy tu
gołąbeczki robicie?
Niall
przewrócił oczami, a ja już miałam pobiec do mojego pokoju, kiedy
blondyn chwycił mnie za rękę i przyciągnął z powrotem.
-Zostań-powiedział
cicho. Esther podeszła do mnie, zobaczyła mój rozmyty tusz na
policzkach i z przerażeniem w głosie zapytała, co działo się
podczas ich nieobecności.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Dziękuję,
pozdrawiam.
Love always,
Pola xx
zaczyna się robić bardzo ciekawie :) Czekam na kolejne rozdziały!
OdpowiedzUsuńŚwietny blog!! ;** czekam na kolejne rozdziały (:
OdpowiedzUsuńMam pare pytan,
Masz tumblr?
Ulubiony kolor?
Znasz Saszan/lubisz? :)
Masz chlopaka?
Z gory dzieki ;d
A te pytania są do mnie czy do Poli ? ;p
UsuńDoo Ciebie ;))
UsuńWięc:
Usuń- Tumblra nie mam, ale mam konto na weheartit ;) (http://weheartit.com/Nesti95)
- Ulubiony kolor to jasny fiolet
- Saszan kojarzę z Twittera, ale nie słyszałam żadnego jej coveru więc nie mogę Ci powiedzieć czy ją lubię czy nie, bo jej po prostu nie znam ;)
- A po co mi chłopak skoro mam lodówkę? ;p !! <3
Cudo. ;D Zaczyna się robić na prawdę ciekawie. ;D Z niecierpliwością czekam na więcej <3
OdpowiedzUsuńEsti? co kombinowałas w pokoju z Hazzą? xD ^^ @AliceeOfficial xxx
OdpowiedzUsuńSama chciałbym wiedzieć ;p
Usuń