-Esti! No nareszcie, myślałam, że przepadłaś na dobre!- dobiegłam do przyjaciółki, odetchnęłam ze zmęczenia i oparłam się o ścianę, rzucając z impetem swoją torbę na podłogę, nie zważając na to, że wysypało się z niej parę drobiazgów. - nie uwierzysz: wyszłam z domu przed tobą, bo musiałam zatankować samochód, swoją drogą dziwię się, że się ze mną nie zabrałaś, byłabyś szybciej-odbiegłam od tematu-ale to w sumie nawet i lepiej, bo.. - zrobiłam przerwę na odetchnięcie, po czym niestarannie rozwinęłam wypowiedź- tankuję samochód, tankuję sobie, tankuję, a wiesz jak ja tankuję, jak ostatnia ofiara losu, drzwi samochodu z każdej strony pootwierane, torebka na siedzeniu, a ja skupiona leję paliwo do baku, żeby nie podpaść nikomu, że kolejna 'wyedukowana' blondynka próbuje swoich sił z tak skomplikowaną maszyną. I wyobraź sobie, że jakiś cwaniak skorzystał z mojej głupoty i gwizdnął mi portfel, rozumiesz? Nie mam ani dokumentów, ani kasy, wyobraź sobie, jak musiałam się tłumaczyć płacąc za paliwo 'na piękne oczy'-zrobiłam przerwę na kolejne dwa głębokie oddechy.
-Ważne, że tobie nic się nie stało.
Tylko te nieszczęsne dokumenty...- włączyła się Esther.
-Złożyłam zeznania na policji i
przyjechałam tutaj, wyobraź sobie, że wszędzie cię szukałam,
byłam nawet w campusie, nie wiem co mi strzeliło do głowy, żeby
cię tam szukać, ale nikt nie wiedział gdzie jesteś.-dokończyłam,
po czym spojrzałam zdezorientowana, na chłopka stojącego przez
cały ten czas obok blondynki.-Chyba przeszkodziłam.-zawstydzona
nieco wycofałam się.
-Nie, nie, długa historia opowiem ci w
domu-uśmiechnęła się Esti- uh, przepraszam Pauline Harry, Harry
Pauline- przedstawiła nas sobie.
-Nie macie teraz zajęć? Mnie już nie wpuścili, podpadłam na wstępie-
dodałam zwątpiona, po czym zaczęłam zbierać długopisy i kilka
pierścionków, które niefortunnie wypadły z torebki.
-Nie, to znaczy, ja zaraz udaję się
na wykłady-odparł Harry- ale koleżanka wraca do domu, wskakuje do
łóżka i odpoczywa- uśmiechnął się słodko w stronę
zielonookiej.
-Jak to?-zapytałam szybko.
-Niefortunny upadek,
nieważne-zbagatelizowała Ess.
-Jeszcze raz najmocniej cię
przepraszam-powiedział niskim głosem chłopak, chwytając Esther za
ramię.
-Mówiłam ci, starczy tych przeprosin-
uśmiechnęła się, po czym dała mi do zrozumienia, że nic
strasznego się nie stało.
Nie minęło parę minut, a u boku
młodzieńca pojawił się uśmiechnięty od ucha do ucha blondyn.
-Cześć stary, dobrze, że jesteś.-
poklepał go po ramieniu- to jest właśnie Niall, Niall Pauline i
Esther, którą poturbowałem. Blondyn zasalutował nam i zwrócił
się do Hazzy.
-Niall będzie potrzebował twojej
karty studenckiej, żeby cię zwolnić- powiedział melodyjnym
głosem, a dziewczyna wykonała jego polecenie.
-Stary, jak będziesz ją zwalniał, to
napomnij coś o mnie, żeby mi godziny nie przepadły- zawołał
do niego, kiedy ten już w podskokach udawał się do dziekanatu.
-Pewnie, dla ciebie wszystko-odwrócił
się w naszą stronę i wysłał mu kilka buziaczków.
Harry zaczerwienił się.
-I jak tu wychodzić z takim czubkiem do
ludzi- zaśmiał się, wziął Ess pod rękę i jak przypuszczam
udali się w stronę parkingu.
Niestety moje próby przekonania
wykładowcy, żeby jednak pozwolił mi wejść na salę na nic się
nie zdały. Musiałam się z tym pogodzić, że po takiej wpadce
jestem już na straconej pozycji. Mam nadzieję, że jutro nic nie
stanie mi na przeszkodzie i zjawię się tutaj na czas.
Nie ma co, fajnie zaczęłam-
pomyślałam i skierowałam się w stronę wyjścia. Niestety szkoła
była tak olbrzymia, że musiałam skorzystać z okazji, jak to mam w
zwyczaju i w przecudownym stylu się zgubić. No, bo przecież byłby
to szczyt szczytów, gdybym wyszła z budynku, jak normalny człowiek.
Wyciągnęłam broszurę z mapką campusu, zamiast college'u i
błądziłam podwójnie długo. Tyle nieznajomych twarzy, tak
olbrzymi budynek, a ja taka bezradna. Esti to ma szczęście,
od razu nawiązała znajomość, przez przypadek-tak to fakt, ale ja
pewnie nie dopuściłabym do większej wymiany zdań niż: nic się
nie stało, poradzę sobie, do wiedzenia.. nie potrafię nawet
zapytać o drogę, bo za pewne zaczęłabym się jąkać. Fakt faktem
do odważnych to ja nie należałam, a tym bardziej do otwartych
ludzi, zawsze jako ostatnia odzywałam się w towarzystwie, a moje
rozmowy z nowo poznanymi osobami wyglądają mniej więcej tak, jakby
ktoś ucinał mnie w połowach wyrazów. Wolałam nawet nie próbować.
***
Około 14 wyszłam ze szkoły- jakimś
cudem, niebiosa nade mną się zlitowały-pomyślałam i udałam się
w stronę cukierni, która była oddalona od całego kompleksu o
mniej więcej 20-30m. Pewnie był to jeden z punktów, który uczeń
realizuje w ciągu dnia- przecież w filmach zawsze tak jest, no nie? Lata tradycji, to pewnie tam wszyscy przesiadują po
wykładach i wszelkich zajęciach praktycznych-rozmyślałam.
Otworzyłam szklane drzwi, miałam rację ludzi co niemiara,
każdy uczył się w gronie swoich znajomych, podręczniki tu i tam, brawowało tylko wspólnego ksera. Udałam się do kasy, by złożyć
zamówienie. Przyglądałam się tym wszystkim misternie udekorowanym
wypiekom, tak pysznie wyglądającym deserom i lodom. W końcu
przeniosłam swój wzrok, by złożyć zamówienie i kogo spotykam?
Tak, właśnie mojego sąsiada od brownie. Nie dałam po sobie
poznać, jak bardzo ucieszyłam się na widok znajomej mi osoby, bo
wyglądałoby to co najmniej dziwnie, lecz skierowałam wzrok na
plakietkę widniejącą na jego jakże uroczym różowo-białym, estetycznym wdzianku. „ZAYN”-przeczytałam pod nosem.
-Przepraszam? Ekhemm! Przepraszam? Mogę
przyjąć zamówienie?-zapytał z lekkim zdenerwowaniem w głosie.
-Przepraszam. Tak, poproszę sernik
wiedeński i kawę.-wymruczałam pod nosem.
-Duża, mała, czarna, biała, parzona,
rozpuszczalna...-zaczął wymieniać, jakby w transie. Zagubiona
odpowiedziałam, że jednak poproszę herbatę z cytryną, gdyż
przypuszczałam, że nad nią nie będzie się tak rozwodził.
-Dobrze, przyniosę do
stolika.-powiedział od niechcenia, z irytacją w głosie.
No tak-pomyślałam-nie można
powiedzieć, że jest do tej pracy stworzony, ale fakt faktem
fartuszek dodaje mu uroku-zaśmiałam się po nosem i wybrałam
stolik. Rozłożyłam sobie na nim mapkę college'u i odcinek po
odcinku studiowałam każdy zakamarek, by jutro jako tako odnaleźć
się, a przynajmniej potrafić wydostać się z budynku.
-Proszę.-odpowiedział surowo, podając
mi zamówiony deser.
-Przepraszam, za swoją obecność-
odburknęłam w podobnym tonie i wróciłam do swojego planu.
-Gdybyś była na moim miejscu nie
byłoby ci tak wesoło- odwrócił się na pięcie i podążył w
kierunku stoiska.
-Podziękuj mamie za brownie.-
zawołałam. Ten wzruszył ramionami, ale widać było zaciekawienie
w jego oczach i lekkie niedowierzanie.
Ciasto było pyszne. Kończyłam
właśnie dopijać moja herbatę, kiedy do lokalu wszedł wesoło,
wcześniej poznany Niall. Od razu w kawiarni zrobiło się głośno,
blondyn przybijał z wszystkimi piątki, witał się, po czym
energicznie podskoczył do kasy, tam zamienił kilka zdań z Zayn;em i
nie uwierzycie, na twarzy bruneta pojawił się szczery uśmiech.
-To co zawsze!-rzucił z szerokim
uśmiechem i usiadł z pewną grupką ludzi. Najwyraźniej jest tu
stałym bywalcem, skoro wzbudził swoim przyjściem tak wielki
entuzjazm. Bad boy, bo takie sprawiał wrażenie, rozpromienił się,
zaczął żartować i wygłupiać się. Widocznie ten niepozorny
blondyn potrafi zdziałać cuda.
Zapłaciłam i niepostrzeżenie wyszłam z cukierni. Wsiadałam właśnie do samochodu, kiedy to
odczytałam na komórce, że mam 17 nieodebranych połączeń od
Esther.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Rozdział pozostawia wiele do życzenia, no ale cóż.
Serdecznie dziękuję :)
Pozdrawiam.
Pola xx
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Rozdział pozostawia wiele do życzenia, no ale cóż.
Serdecznie dziękuję :)
Pozdrawiam.
Pola xx

Z rozdziału na rozdział bardziej mi się podoba! ;D Cudo! <3
OdpowiedzUsuńŚwietne *.* czekam nn :>
OdpowiedzUsuń@madziulka123_1D
i zapraszam do siebie :) http://stolemyheeeart.blogspot.com/
UsuńPewnie, z miłą chęcią zajrzę i poczytam ;)
Usuńno no no :D musze przyznac ze z rozdzialu na rozdzial coraz bardziej sie wkrecami i robi sie coraz fajniejsze :) a to ze wymyslacie na bieżąco na zmiane urozmaica jeszcze bardziej fabule :D wielki PLUS !!!! Buziaki @AliceeOfficial :*:* xxxxx
OdpowiedzUsuń51 year-old Software Test Engineer III Xerxes Doppler, hailing from Dolbeau-Mistassini enjoys watching movies like "Hamlet, Prince of Denmark" and Air sports. Took a trip to Hoi An Ancient Town and drives a Alfa Romeo 6C 1750 Supercharged Gran Sport Spider. przeczytaj
OdpowiedzUsuń