Oszołomiona i przestraszona biegłam za dziewczynami, nie miałam zielonego pojęcia co się stało z Zanem!! Przecież jeszcze minutę temu było wszystko ok, siedział z nami na trybunach i kibicował naszej drużynie a po chwili nagle oszalał. Przyspieszyłam bieg ponieważ Zayn zaczął się coraz bardziej od nas oddalać. Nagle w pewnym momencie zauważyłam, że chłopak się zatrzymał i usiadł skulony na trawie, po pewnym czasie razem z Pauliną i Clarą go dogoniłyśmy. Szybko kucnęłyśmy koło niego i próbowałyśmy mu pomóc, ale nic nie pomagało, chłopak wyrywał się i krzyczał żebyśmy dały mu spokój. Dezorientowana patrzyłam na Pauline
- Co mu jest? Spytałam.
- Nie wiem. Odpowiedziała przestraszona.
- Jak to nie wiesz ? kto z naszej dwójki studiuje biologiczne kierunki, co?
- I myślisz, że znam wszystkie przypadki i choroby na pamięć!?
Nasza rozmowę przerwał nadbiegający Niall. Lekko się zdziwiłam gdyż chłopak był bez koszulki. Blondyn szybko usiadł koło Zayna, przytulił go i głaskał po głowie. Ja, Clara i Pauline zdziwionym wzrokiem, patrzyłyśmy na siebie i nie wysiedzimy co robić, z transu wyrwał nas Niall. Kazał Clarze skoczyć po pielęgniarkę. Dziewczyna szybko spełniła polecenie chłopaka, lecz po chwili przybiegła z wiadomością, że pielęgniarki nie ma bo musiała pilnie wyjść.
- No piękne!! Powiedział wkurzony Niall. - Esther mogla byś szybko zadzwonić po Liama? On ma niezwykle kojący wpływ na Zayna i tylko on może nam teraz pomóc.
Szybko pokiwałam głową i zaczęłam szukać w torebce mojego telefonu. Nie dziwie się, ze Liam miał niesamowity wpływ na Zayna, ten chłopak jest po prostu niezwykły. Po tej całej ostatniej "imprezie" nasz kontakt z Niallem, Harrym i Zaynem totalnie zanikł jedyne słowa jakie między sobą wymienialiśmy jak się przypadkowo na siebie natknęliśmy na korytarzu czy w ogrodzie to było zwykłe "cześć! Co tam u Ciebie" itp. Jednak z Liamem było inaczej przez te kilka tygodni bardzo się do siebie zbliżyliśmy, był naprawdę świetnymi przyjacielem, z nim mogłam porozmawiać dosłownie o wszystkim. Z moich przemyśleń na temat Liama wytracił mnie moment, w którym ręką chwyciłam swój telefon, szybko wyszukałam w nim numer mojego przyjaciela i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Jednak sygnał się powtarzał i nadal trwała cisza. Li nie odbierał
- Nie odbiera? Zapytał przestraszony Niall
Czekałam ciągle, ale sygnał oczekiwania nieustannie się powtarzał.
- KURDE!! Krzyknęłam wkurzona - Przecież ciągle trwa mecz więc a Liam bierze w nim udział. Bezradnie włożyłam komórkę do mojej torby.
Blondyn zaczął nad czymś intensywnie myśleć jednocześnie tuląc ciągle krzyczącego Zayna.
- Jest jeszcze jedna możliwość, ale ona jest już ostatnią. Dodał szybko.
- Jaka mów! Powiedziała zdenerwowana i bezradna Pauline.
- Louis
- CO!? Krzyknęłam zdziwiona.
Przecież ten chłopak jest psychiczny! Pomyślałam w głowie. Nie dość, że o mało nie przejechał Pauline to jeszcze darł się na nią, że to wszystko jej wina. Poznałam go na tamtej pamiętnej imprezie, ale jakoś mnie nie "zauroczył"
- On jest naszą ostatnią szansą. To jest druga osoba po Liamie, która może nam pomóc. Powiedział stanowczo blondyn.
- Ale on też jest teraz na meczu. Dodała Clara.
- Akurat to się da załatwić. Dodałam szybko i nie zastanawiając się nawet sekundy dłużej, pobiegłam ile sił w nogach w stronę boiska. Nie mogłam dłużej patrzeć na cierpiącego Zayna. A jeśli Li, albo Lou są w stanie ukoić jego ból to ich do Zayna ściągnę. Po minucie byłam już na terenie wielkiego boiska. Nadal trwał mecz, walka toczyła się zażarcie. Błądziłam oczami po zawodnikach w poszukiwaniu chłopaków, po chwili ich dostrzegłam. Biegali akurat koło siebie podając sobie na zmianę piłkę. Szybko ruszyłam w stronę trenera, przecież nie mogłam krzyknąć do chłopców, żeby tu przyszli bo po pierwsze rozwrzeszczany tłum mnie zagłuszał, a po drugie nie mogli sobie od tak opuścić boiska, Tym bardziej, że był to mecz o jakieś tam mega ważne mistrzostwa. Wbiegłam szybko w stronę ławki rezerwowych gdzie siedział Trener.
- Co ty tu robisz! Krzyknął na mnie zdenerwowany.
- Przepraszam, że tak tu wchodzę mimo tego, że pewnie mam zakaz, ale musi pan puścić Louisa, albo Liama z boiska! - A to niby czemu?
- Bo to jest sprawa życia, lub śmierci!
- Słuchaj! Dodał wkurzony. To są jedna z najważniejszych mistrzostwa w historii naszego Collegu. Do końca tego meczu zostało 7 min, prowadzimy i mam zamiar ten wynik potrzymać i ŻADNA siła nie ściągnie żadnego mojego zawodnika z tego boiska. Zrozumiano!? Tym bardziej, że Niall gdzieś zniknął i ostatniego mojego rezerwowego musiałem puścić za niego. I nie ma już żadnej innej osoby, więc nikogo nie wypuszczę! Poczekaj te 7 min to potem sobie będziesz mogła brać kogo tylko chcesz.
- Ale ja nie mam tyle czasu!
- Trudno, jak mówiłem żadna siła nie ściągnie tych chłopaków z boiska.
- TO SIĘ JESZCZE OKAŻE!! Powiedziałam po czym zrzuciłam z siebie swoją torebkę i ile sił w nogach wbiegłam na boisko. Miałam głęboko w DUPIE czy ten cały trener mnie wygwiżdże. Najważniejszy w tej chwili był Zayn. Usłyszałam gwizdy i krzyki tłumu, które na pewno były spowodowane pojawieniem się mojej osoby na boisku. Dobiegłam szybko do Liama, który jak tylko zobaczył mnie biegnącą w jego stronę to się zatrzymał. Jego mina mówiła sama za siebie, że był zdziwiony tym, że mnie teraz widzi.
- Liam! krzyknęłam - Zaynowi się coś stało i potrzebuje Cię i to już!!
- A gdzie on jest ?
- Siedzi tam z Niallem , Pauline i Clarą. Pokazałam ręką kierunek, w którym się znajdowali.
Chłopak gdy tylko usłyszał te sowa to od razu pobiegł do Lou posyłając mu mrugnięciem oka jakiś znak, na który chłopak zaprzestał akcji i pobiegł za nim w stronę miejsca gdzie znajdował się Zayn. Odetchnęłam nareszcie ulgą, że wszystko jest pod kontrolą, gdy nagle poczułam, że ktoś łapie mnie z całej siły za ramie i odwraca w swoja stronę, był to trener. Po jego minie było widać, że jest na mnie nieźle wkurzony. Chociaż "wkurzony" to BAAAAARDZO łagodne słowo.
- OSZALAŁAŚ!! Coś ty takiego narobiłaś?! Przez Ciebie musimy przerywać mecz! Zdajesz sobie z tego sprawę!
Darł się na mnie tak głośno, że myślałam że za raz ogłuchnę. Za każdym razem kiedy podnosił głos zaczął coraz bardziej zaciskać swoja dłoń wokół mojej ręki, co sprawiało mi okropny ból, który stawał się coraz mocniejszy. W końcu nie wytrzymałam i zaczęłam prosić żeby mnie póścił, ale trener nic sobie nie robił z tego i dalej krzyczał na mnie zaciskając swoja dłoń coraz mocniej i mocnej. Ból stawał się taki mocny, że łzy mimowolnie zaczęły mi spływać po policzkach.
- Niech Pan ją puści!
Usłyszałam nagle znany mi głos za sobą.
- Wiesz co ta blondyneczka narobiła?
- Wiem! dodał chłopak z burzą loków na głowie. Ale to nie usprawiedliwia Pańskiego zachowania.
Powiedział po czym wyrwał moje ranie od mocnego uścisku mężczyzny i przytulił mnie do siebie.
- Pan nie widzi, że ją to boli!?
- Ona zniszczyła mecz!
- Po pierwsze widocznie miała bardzo ważny powód żeby to zrobiła, a po drugie ja jestem kapitanem drużyny i w imieniu całego zespołu mówię, że nic się nie stało. Poczekamy aż Lou i Li wrócą i zaczniemy grać dalej.
Trener popatrzył na mnie wtuloną w Harrego, natomiast chłopak srogim wzrokiem wpatrywał się w niego.
- Dobra! Zgoda niech tak będzie. A ty Harry bierz stąd tą blondyneczkę bo mi tu zaraz nerwy puszczą!
Trener ruszył w kierunku ławki rezerwowych a ja dalej stałam wtulona w Harrego. Czułam jak jego delikatny uścisk koi ból mojej ręki . Harry pogłaskał mnie po głowie a następnie szepnął do ucha.
- No, Esther masz u mnie spory dług.
Musiało to pewnie dziwnie wyglądać, ja z Harrym stoimy na środku boiska wtuleni w siebie a on mówi mi coś na ucho. Na 1000% mam teraz przesrane u wszystkich wielbicielek loczka, których teraz na trybunach jest na pewno MNUUUUUSTWO!! Po krótszej chwili wydostałam się z uścisku i spojrzałam na chłopka.
- Dziękuje Ci bardzo. Powiedziałam pocierając swoje bolące ramie.
- Nie ma za co. Loczek delikatnie otarł palcem z mojego policzka łzy, popatrzył w moje oczy i zadał mi pytanie. - Co się takiego stało, że musiałaś aż przerwać mecz?
Opowiedziałam szybko loczkowi cała historię z Zaynem i jego zachowaniem. Harry spytał się o miejsce gdzie przebywa teraz Zayn. Już chcieliśmy iść w stronę chłopaka kiedy zauważyliśmy wyłaniających się za rogu Pauline, Clare, Nialla, Louisa, Liama oraz Zayna.
Pozdrawiam i z góry przepraszam za błędy, oczywiście czekam na wasze komentarze ;)
Buziaczki, Nesti Xx
Buziaczki, Nesti Xx
Super! Czekam na dalsze części!
OdpowiedzUsuńTo jest świetne! Na prawdę wciąga i z niecierpliwością czaka się na następne części! <3 Czekam!
OdpowiedzUsuńCiekawe co się dzieje z Zaynem. Strasznie mnie to interesuje, bo te jego zachowanie nie jest normalne.
OdpowiedzUsuńświetne opowiadanie! ;]
OdpowiedzUsuńcudo nad cuda !! <3 lofciammm to co piszesz.! ;)
OdpowiedzUsuńwierna czytelniczka @angelkaaaa_13 :* xx
zajebiste!!!
OdpowiedzUsuń