20 kwietnia, 2013

Rozdział 1.

    Witajcie, z tej strony Pola ;) Od tego momentu startujemy z głównym opowiadaniem, które to było powodem założenia owego bloga. Raz-dwa razy w tygodniu będą pojawiały się tutaj rozdziały pisane na przemian przeze mnie oraz przez Esterę, którą miałyście/mieliście już okazję poznać. Takie rozwiązanie sprawy jest dla nas bardzo korzystne (choć nie ukrywam jest to nie lada wyzwanie) dlatego, że same zaskakujemy siebie nowymi pomysłami i zakończeniami rozdziałów, które w swoich rozdziałach musimy rozwijać :) Tak więc, poniższy part jest rozdziałem pilotażowym :) Mam nadzieję, że pomysł Wam się spodoba. Serdecznie zapraszam do czytania i komentowania. 


-Ess.. ile razy mam cię prosić, żeby te kartony zniknęły z przedpokoju...- westchnęłam, spoglądając na schody, z których to w podskokach zbiegała moja przyjaciółka  Zwinnie pokonała owy odcinek, z uśmiechem na twarzy stanęła przede mną i powiedziała charakterystyczne: „Paulcia LUZ”.
-Jesteśmy tu przecież od wczoraj, nie ma rady, żebyśmy uporały się z wszystkimi bagażami w tak krótkim czasie, poza tym moja droga NIKT nas nie pilnuje! Możemy robić co chcemy, mam rację? Po co ja w ogóle się pytam? No pewnie, że mam. Nie przejmuj się tak wszystkim. A ja ze swojej strony obiecuję-położyła prawą dłoń na sercu, co miało oznaczać śmiertelnie poważne przyrzeczenie że wszystkie pudła zawędrują do mojego pokoju, jeszcze tego wieczoru, zgoda?- podskoczyła rozpromieniona blondynka.
-Zgoda-odetchnęłam i wróciłam do układania filiżanek na kuchennej półce.


     Z Esther zaprzyjaźniłam się stosunkowo niedawno, bo pod koniec secondary school ,mając mniej więcej 16 wiosen. Mieszałyśmy w małych miasteczkach nieopodal Southampton. Od razu pierwszego dnia, kiedy poznałyśmy się na targach edukacyjnych nawiązałyśmy dosyć dobry kontakt i jak widać nic nie uległo zmianie. Szkołę tę wspominamy nie najlepiej, niski poziom nauczania, niewymagający nauczyciele, którzy najwyraźniej przyszli tam w celach jedynie rozrywkowych czyt. Kawa, ciasteczka i pogaduszki w pokoju nauczycielskim, ogółem szkoła nie reprezentowała sobą nic, poza całkiem niezłymi wynikami w sporcie, co trzymało ją jako tako przy 'życiu'. Nasza przyjaźń doprowadziła nas do, rzecz jasna, tego
samego college'u. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie to, że zdałyśmy sobie sprawę, z jednej bardzo istotnej rzeczy, a mianowicie, że owa uczelnia nie daję nam żadnych perspektyw na przyszłość. Ess pragnęła pójść ścieżką aktorstwa, dla mnie z kolei nie liczyło się nic poza naukami biologicznymi, a ten college, był dobry-owszem, ale niestety nie satysfakcjonowało nas to wystarczająco i bądź co bądź prestiżową szkołą nie był. Tak więc, pół roku temu zaczęłyśmy poszukiwania odpowiedniego college'u, a co za tym idzie mieszkania, trzeba było sprawdzić, co i jak z dojazdem, prawdę mówiąc milion kwestii zostało poruszonych w przeciągu tych kilku miesięcy. Na szczęście nasi rodzicie wspierali nas, jak tylko mogli, pod względem nie tylko finansowym, ale także chętnie służyli pomocą, dobrą radą i co najważniejsze szanowali naszą decyzję. Wynajęłyśmy mały domek na obrzeżach LONDYNU, zapisałyśmy się do szkoły, wszystko było zapięte na ostatni guzik, wystarczyło się tylko pożegnać ze starym miejscem i powitać nowe.
Tak więc, wczoraj z samego rana podpisałyśmy umowę, dostałyśmy klucze do domu i oficjalnie zaczęłyśmy nowe życie: nowe miejsce, nowa szkoła, nowi ludzie. Wreszcie możemy porzucić wszystkie dotychczasowe troski i zająć się realizacją swoich marzeń- właściwie to WSZYSTKO PRZED NAMI!.
-Paulcia? Gdzie jesteś? Ach tutaj- podbiegła zielonooka- nie będzie mnie sekundę-po chwili zastanowienia szybko dodała- no może dwie, nieważne, jadę odebrać nasze plany zajęć, bo za niedługo zaczynamy, także lepiej byłoby wiedzieć już teraz, jak się to wszystko klaruje. Także tak.- przystanęła chwilę, po czym rzuciła długie „pa”, które zostawiło jeszcze przez kilkanaście sekund pogłos, unoszący się w, póki co, zimnej i pustej przestrzeni salonu.
Po wyjściu przyjaciółki, zabrałam się za urządzanie mojej sypialni, która podobnie, jak sypialnia Esther znajdowała się na piętrze. Meblowałam, dekorowała, ustawiałam... trwało to wieki nim wszystko zgodnie z zasadami feng shui przyjęło swoje stałe miejsce. Niespodziewanie zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie miałam zielonego pojęcia, kogo mogłabym się spodziewać- jedyne, co przeszło mi na myśl to wizyta stęsknionych rodziców, po niecałych dwóch dniach nieobecności ich córek. Zeszłam na dół, niepewnie otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazał się brunet, niewiele starszy ode mnie, z misternie ułożoną czupryną, nieszczególnie wysoki. Miał na sobie czarny niedbale uszyty podkoszulek i rurki w tym samym kolorze, co wskazywało na to, iż chłopak w niewielkiej mierze sili się na pozę 'bad boy'a'.

-Dzień dobry pani, panu. W imieniu sąsiadów, chciałem przywitać państwa na naszym osiedlu. Drobny upominek na początek, ciasto upieczone przez moją mamę- wydukał, jak katarynka, nie podnosząc, nawet na moment, wzroku z czubków swoich butów. Położył ciasto na ganku, odwrócił się na pięcie i odszedł z prędkością światła. Zawołałam tylko:”Dziękuję, miło było poznać”, ale wątpię, że usłyszał cokolwiek, gdyż miał założone słuchawki. W każdym bądź razie miło z ich strony. Zabrałam ciasto do środka, niestety, moja zwinność i koordynacja zawiodły i potknęłam się o pierwszy z brzegu karton z napisem: „Ciuchy #8- Esther”. Ciasto mimo wszystko się obstało, ja niestety nie. Leżałam, jak długa, zajmując prawie całą powierzchnię tego mikroskopijnego przedpokoju. Postanowiłam się tym zająć i przenieść je do sypialni blondynki. Przy 11 kartonie z cuchami myślałam, że nic mnie już w życiu nie zaskoczy, ale kiedy zaczęłam wnosić po schodach pudła z napisami- „Ulubione filmy”, „Ulubione książki”, „Ulubione płyty”(...)- mój kręgosłup był tak zdezorientowany i przytłoczony ilością ciężaru, jaką mu zafundowałam, że najwyraźniej zapomniał mnie boleć. No cóż, ale czego nie robi się dla najlepszej kumpeli. Po wykonanej pracy, położyłam się na łóżku i czekałam na Ess, nie trwało to zbyt długo, gdyż po kilku minutach wylądowała obok mnie.
-Skąd te brownie w kuchni? Dlaczego ja nic nie wiem o twoich zdolnościach kulinarnych? Trzeba to wykorzystać- zaśmiała się Esther zarzucając włosy do tyłu.
-Ha-ha bardzo śmieszne. Nie, przyszedł jakiś chłopak, od niechcenia rzucił parę uroczych zdań i wręczył mi ciasto.- odpowiedziałam szybko, po czym zastanowiłam się nad sensem mojej wypowiedzi..
-Jaki chłopak? w moim guście? Bo wiesz.. jak tak, to cię ukatrupię! Pauline, on był w moim guście, powiedz, że tak. Boże on był w moim guście! Dlaczego go tu nie przetrzymałaś, nie zaparzyłaś mu kawy, albo czterech? Pauline! I teraz co, on sobie ułoży życie, będzie miał trójkę dzieci dwóch chłopców i dziewczynkę, będzie miał willę z kortem tenisowym i trzema basenami, rozumiesz? Z trzema, a ja będę do końca świata starą panną, bo nie wpuściłaś go na kawę?-po skończonym monologu zapytała, czy nic czasem nie zareagowała na całą sytuację zbyt impulsywnie.
-Obiecuję ci, że nie uraczyłabyś go ani jednym spojrzeniem-powiedziałam poważnie-ale tak mówiąc między nami to nieco, ale na prawdę ociupinkę przypominał greckiego boga- skrzywiłam się, po czym dostałam centralnie w twarz poduszką. Nietrudno było to przewidzieć. Na szczęście usposobienie zielonookiej pozwoliło na korzystne dla obu stron pojednanie, z finalnym skutkiem- zjedzeniem całego brownie na kolacje- a dlaczego nie? Przecież jesteśmy niezależne, samodzielne i przeokropnie dziecinne.


*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

Z góry przepraszam za popełnione błędy. 
Dziękuję :)
Pozdrawiam, Pola xx


5 komentarzy:

  1. wspaniałeeeeeeee ! :D
    na prawdę mi się strasznie spodobał, czekam na kolejne części ..
    buziaczkii :* :*
    ~~ @angelkaaaa_13

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie się zapowiada ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na dalsze części;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne :3
    Zaciekawiło mnie :)
    Czekam na następną część :)
    Całuski, @ZanciaLoves1D_

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się nieźle :D
    Czekam na następną część!! @AwwwwwNiall

    OdpowiedzUsuń